Złoty TruposzO tekście i metodzie

Rozdział jedenasty

ལེའུ་བཅུ་གཅིག་པ།སྲིན་མོས་བུ་མོ་བསླུས་ནས་རང་གི་ཨ་མ་བསད། ཨ་མས་རང་གི་བུ་མོ་བློས་མ་ཐོང་བར་སྲིན་མོ་མ་མད་ལ་ངན་ལན་འཇལ་ཏེ་བུ་མོ་དེ་རྒྱལ་པོའི་ཇོ་མོར་གྱུར་པ།

O tym, jak ogrzyca zwiodła dziewczynę, a ta zabiła własną matkę; jak matka nie opuściła córki i odpłaciła ogrzycy z córką złem za zło, a dziewczyna została żoną króla

002
ཡང་ཤིང་སྡོང་དེ་ལ་གྲི་ཚག་བརྒྱབ། བླ་མ་ཀླུ་སྒྲུབ་སྙིང་པོ་ཡིན།ང་རང་རྒྱལ་བུ་བདེ་སྤྱོད་བཟང་པོ་ཡིན། དྲ་བ་ལྕགས་ཀྱི་མིག་དགུ་ཡིན།ཏོག་མ་སེང་ལྡེང་སྨུག་པོ་ཡིན། ཞགས་པ་འཕྲུལ་གྱི་ཨ་ལོང་ཡིན། རལ་གྲི་ངར་མ་རྡོ་ཆོད་ཡིན། མར་ཟན་ཟོས་པས་འཛད་མེད་ཡིན། རོ་ཁོག་འབབ་བསམ་ཤིང་སྡོང་གཅོད། བྱས་པས་རོ་དེ་བབས་བྱུང་སྟེ་དྲ་བར་བརྫངས། ཞགས་པས་བསྡམས་ནས་ཁུར་ཡོང་སྟེ་གོམ་པ་བཅུ་ཙམ་སླེབས་པ་དང་། རྒྱལ་བུ་རྒྱལ་བུ། ཡང་ན་རྒྱལ་བུས་སྒྲུང་ཞིག་ཤོད། ཡང་ན་ངས་སྒྲུང་ཞིག་བཤད་ཀྱི་ཟེར་བས། རྒྱལ་བུས་རྒྱུས་ཡོད་བསམས་ནས་ཁ་རོག་ཡོངས་པས་རྒྱལ་བུ་ཁྱེད་ལ་ནི་གོ་ཚོར་མི་འདུག ཆུར་ལ་ནི་གཏོང་རྒྱུ་མི་འདུག་ངས་བཤད་ཀྱི་ཉོན་ཨང་ཟེར། ལུང་པ་ཞིག་གི་མདའ་ན་རྒྱལ་པོ་

Królewicz znów ciął mieczem w drzewo:

Mym lamą jest Nagardżunagarbha,
ja zaś jestem królewicz Deczo Sangpo.
Moja sieć jest z żelaza, o dziewięciu oczkach,
moja pałka jest z ciemnej akacji,
moje lasso ma czarodziejską pętlę,
mój miecz ma ostrze, co przecina kamień,
a masła i tsampy, choć jem, nie ubywa.

Myśląc, że Truposz spadnie, zaczął rąbać drzewo. Truposz spadł, a królewicz wpakował go do sieci, związał lassem i poniósł na plecach. Gdy uszedł jakieś dziesięć kroków, Truposz przemówił: „Królewiczu, królewiczu! Albo ty opowiedz jakąś opowieść, albo ja opowiem”. Królewicz pomyślał, że wie, co się święci, i milczał. Truposz rzekł na to: „Królewiczu, ty nic nie pojmujesz i nic z ciebie nie wyjdzie. Opowiem więc ja, a ty słuchaj!”. I zaczął:

ཞིག་ཡོད་པར་འདུག ལུང་པ་དེའི་ཕུ་ན་རྒན་མོ་མ་མད་གཉིས་ཡོད་ཅིང་དེའི་ཁྱིམ་མཚེས་ལ་སྲིན་མོ་མ་མད་གཉིས་ཡོད་པར་འདུག ཉིན་གཅིག་རྒན་མོའི་བུ་མོ་དེས་སྲིན་མོ་ལ་མེ་སློང་དུ་ཕྱིན། བུ་མོ་དེར་སྲིན་མོ་མ་མད་གཉིས་ཀྱིས་མིའི་རྣ་ཅོག་ཉུང་སྲེག་བཞིན་བཟོས་ནས་བྱིན། བུ་མོས་

„U wylotu pewnej doliny żył, jak się zdaje, król. W górze tej doliny mieszkała staruszka z córką, a po sąsiedzku, jak się zdaje, ogrzyca z córką. Pewnego dnia córka staruszki poszła do ogrzycy pożyczyć ognia. Ogrzyca z córką ugotowały ludzkie uszy, jak się smaży rzepę, i dały jej do zjedzenia.

004
ཉུང་སྲེག་གི་ཞིམ་པ་ལ་བྱས་པར། ཁྱེད་རང་ངེད་ཀྱི་མཉམ་དུ་ཨེ་ཡོང་ཟེར། ང་ཡོང་འདོད་འདུག་སྟེ་ཨ་མས་མི་གཏོང་བྱས་པར། སྲིན་མོ་ན་རེ། ཁྱོད་ཀྱི་ཨ་མ་བསད་ནས་ཡོང་ན་མི་འགྲིག་གམ་ཟེར། བུ་མོ་ན་རེ།གསོད་ལུགས་གང་འདྲ་དགའ་ཟེར། སྲིན་མོས། ཁྱོད་རང་ནང་དུ་ལོག་ནས་ན་རྫུ་ཞིག་ཐོབས་དང་། བུ་མོའི་ནད་ལ་ཐབས་གང་དྲག་ཟེར་ཡོང་། ངའི་ན་ཚར་ཐབས་ཡོད་རུང་ཨ་མས་བྱེད་དོགས་མེད་ཟེར་ལན་ཐོབ་ཅིག ཐབས་ཡོད་ན་ལོས་བྱེད་ཟེར་བྱུང་ན། རང་ཐག་ངས་བཟུང་། ཨ་མའི་ནུ་མས་རྡོ་ཕྱེ་བྱུགས་ན་ཕན་གྱིས། ཨ་མས་དེ་འདྲ་བྱས་ན་བུ་མོ་རང་གིས་རང་ཐག་ཐོང་ཟེར་བ་ལྟར་བུ་མོས་རང་ཐག་བཏང་བས་ཨ་མའི་ནུ་མ་ཆད་དེ་ཤིའོ། བུ་མོས་སྲིན་མོ་མ་མད་ལ་

Dziewczynie zasmakowały jak smażona rzepa.Dziewczyna rzekła: «Ależ pyszna ta smażona rzepa!». «Pójdziesz z nami?» – spytały. «Chciałabym pójść, ale matka mnie nie puści» – odparła. Ogrzyca rzekła: «A gdybyś zabiła matkę i przyszła, to nie byłoby dobrze?». Dziewczyna spytała: «A jakim sposobem ją zabić?». Ogrzyca na to: «Wróć do domu i udawaj chorą. Matka zapyta: „Co by pomogło na chorobę córki?”. Wtedy odpowiedz: „Na moją chorobę jest sposób, tylko boję się, że matka go nie zechce użyć”. A jeśli matka powie: „Jeśli jest sposób, to pewnie, że go użyję”, powiedz: „Ja przytrzymam młyn wodny. Pomoże, jeśli matka zgarnie piersiami mąkę spod kamienia”. A kiedy matka tak zrobi, puść młyn». Dziewczyna puściła młyn, jak jej kazano. Matce urwało piersi i umarła.

མགྱོགས་པར་ཤོག ངས་ཨ་མ་བསད་ཡོད་བྱས་པས་སྲིན་མོ་མ་མད་གཉིས་དེར་ཡོང་སྟེ། ཨ་མ་དེའི་ཤ་ཟོས། རུས་པ་མུར། ཁོང་མ་མད་གཉིས་ཀྱི་ཤ་མར་རྣམས་ཀྱང་སྲིན་མོ་མ་མད་གཉིས་ཀྱིས་ཁུར། བུ་མོ་དེར་སྦང་ཟན་བྱིན། སྲིན་མོ་མ་མད་གཉིས་ཀྱི་ཤིང་འཐུ་བ་དང་བ་གླང་འཚོ་མཁན་བྱེད་དུ་བཅུག བུ་མོ་དེའི་གོས་ལྷམ་ལེགས་པ་རྣམས་སྲིན་མོའི་བུ་མོས་གྱོན། སྲིན་མོའི་བུ་མོའི་གོས་ལྷམ་ཧྲུལ་པོ་རྣམས་བུ་མོ་དེར་གཡོག བུ་མོ་དེ་བ་རྫིར་འགྲོ་དུས་བ་གླང་གྲོད་པ་བཀྲངས་པའི་ཐོག་ཤིང་ཁུར་པོ་ཆེན་པོ་རེ་ཉིན་ལྟར་ལོན་པ་བྱེད་དགོས་ཀྱི་ཡོད། བུ་མོ་དེ་སྡུག་ཅིང་ཉམ་ཐག་ཏུ་གྱུར་ནས་ཨ་མ་དེས་བུ་མོ་བློས་མ་ཐོད་པར་

Dziewczyna zawołała do ogrzycy z córką: «Chodźcie prędko, zabiłam matkę!». Ogrzyca z córką przyszły, zjadły mięso matki i zgryzły kości. Mięso i masło, jakie miały matka z córką, ogrzyca z córką zabrały do siebie. Dziewczynie dawały do jedzenia tsampę z otrębów i kazały jej zbierać drwa i pasać bydło. Dobre szaty i buty dziewczyny nosiła córka ogrzycy, a podarte szaty i buty córki ogrzycy musiała nosić dziewczyna. Kiedy dziewczyna szła paść bydło, musiała je napaść do pełna, a do tego co dzień przynieść wielki ładunek drew. Dziewczyna popadła w biedę i nędzę. Wtedy jej matka, która nie opuściła córki,

006
སྲིན་མོའི་བ་ཞིག་ཏུ་ལུས་བླངས། དེ་ནི་གཞོས་ཚད་ཞོར་འགྲོ་བ།དཀྲོགས་ཚད་མར་དུ་འགྲོ་བ་ཞིག་ཡོད་པར་འདུག ཞག་འགའ་ཞིག་སོང་བ་དང་དེས་བུ་མོར་སྨྲས་པ། བུ་མོ་སྐྱིད་བཞག་སྡུག་ཉོ་མ། ཐུ་བ་གཟེད་ལ་གཉིད་ཉོལ་ཟེར། དེར་བུ་མོས་ཐུ་བ་གཟེད་གཉིད་ཉལ་བསྡད་པས་ཉི་མ་དགོང་མོར་སོང་འདུག ཧར་དེ་ལངས་ནས་བལྟས་པས།ཤིང་ཁུར་གཅིག་ཀྱང་བསྒྲུབས་འདུག་ལ། ཐུ་བ་ན་ལྟོ་ཟན་ཆེན་པོ་ཞིག་ཀྱང་དྲངས་འདུག བ་གླང་ཚོ་ཡང་སྔར་ལས་གྲོད་པ་བགྲངས་པ་བྱུང་ནས་སྐྱུག་ལྡད་ཡམ་མེར་ཉལ། དེ་ལྟར་བུ་མོ་དེ་སྐྱིད་པོ་བྱུང་ནས་ལུས་

przyjęła ciało krowy ogrzycy. Była to krowa, z której ile się wydoiło, tyle szło w jogurt, a ile się ubiło, tyle szło w masło. Po kilku dniach krowa rzekła do dziewczyny: «Kjiszak, coś niedolę kupiła! Rozłóż połę i śpij». Dziewczyna rozłożyła połę i spała, aż przyszedł wieczór. Zerwała się i spojrzała: ładunek drew był już zebrany, a na poli leżał wielki posiłek z tsampy. Bydło napasło się lepiej niż kiedykolwiek i leżało, przeżuwając spokojnie. Tak dziewczynie zrobiło się dobrze i nabrała sił.

སྟོབས་ཀྱང་འཕེལ། དུས་ནམ་ཞིག་སོང་བ་དང་། སྲིན་མོའི་སེམས་ལ། ངའི་བུ་མོ་ཤ་མར་བུ་རམ་བཟའ་མཁན་དེ་ལས་མོ་སྦང་ཟན་བཟའ་མཁན་ཤ་སྐྲག་ཆེ་བ་ཡོང་དོན་གང་ཡིན་འདྲི་དགོས་བསམས་ནས་བུ་མོ་དེར། ཁྱོད་སྦང་ཟན་ཟོས་ནས་སྐྲག་མདངས་འདི་འདྲ་ཡོང་དོན་གང་ཡིན་དྲིས་པར། བུ་མོ་དེའི་བསམ་པ་ལ། དྲང་པོ་མ་བཤད་ན་བསད་ཀྱི་དོགས་ནས། རང་རེའི་བ་དམར་མོ་འདིས། བུ་མོ་སྐྱིད་བཞག་སྡུག་ཉོ་མ། ཐུ་བ་གཟེད་ནས་གཉིད་ལོག་ཟེར་གྱི་འདུག ཐུ་བ་གཟེད་ནས་གཉིད་ཉལ་བས་ང་ལ་ཟན་ཡང་སྟེར། བལ་ཡང་མོ་རང་གིས་བཀལ། ཤིང་ཡང་མོ་རང་གིས་སྒྲུག བ་གླང་ཡང་མོ་རང་གིས་འཚོ་བརཡོང་གི་འདུག ང་སྐྱིད་པོ་བྱུང་བ་དེ་དག་གིས་ཡིན་བྱས་པ་དང་། སྲིན་མོས་ཁྱོད་ཁ་སང་ནས་མི་ཟེར་བ། སང་ནས་ངའི་བུ་མོ་བ་གླང་འཚོ་བར་གཏོང་། སྦྲང་མོ་ཁྱོད་ཚོད་ཟིན་ཟེར། དེའི་སང་དེ་མོ་རང་གི་

Po jakimś czasie ogrzyca pomyślała: „Muszę zapytać, czemu ta, co je tsampę z otrębów, wygląda okazalej od mojej córki, która je mięso, masło i melasę”. Spytała więc dziewczynę: «Czemu, jedząc tsampę z otrębów, tak dobrze wyglądasz?». Dziewczyna pomyślała: „Jeśli nie powiem prawdy, zabije mnie”. I rzekła: «Ta nasza czerwona krowa mówi: „Kjiszak, coś niedolę kupiła! Rozłóż połę i śpij”. Rozkładam połę i śpię, a ona daje mi jedzenie. Wełnę też sama przędzie, drwa sama zbiera i bydło sama pasie. Dlatego mi tak dobrze». Ogrzyca rzekła: «Czemuś nie mówiła wcześniej? Od jutra posyłam do bydła moją córkę. Przejrzałam cię, żebraczko!».

008
བུ་མོ་བ་གླང་འཚོ་བར་བཏང་བས། བུ་མོ་སྐྱིད་བཞག་སྡུག་ཉོ་མ། ཐུ་བ་ཐིངས་ལས་གཉིད་ཉོལ་སྡོད་ཅིག་ཟེར་རོ། བུ་མོ་དེ་ཉལ་བའི་སྒང་དུ་ལྕི་བ་བཏང་། བལ་རྣམས་ཤིང་གི་མགོ་ལ་བསྐོན། བ་གླང་རྣམས་ལུང་ཤུར་རེ་རེ་ལ་ཁ་བཀྲམས། བུ་མོ་དེ་ས་རབ་བེ་རིབ་བེར་གཞི་ནས་ལོག་ཐུབ་ཙམ་བྱུང་སྟེ། བུ་མོ་དེ་འདྲ་འགོར་བ་ཅི་ཡིན་བྱས་པར།བུ་མོས་ཨ་མ་ལ་སྨྲས་པ། བ་དེས། བུ་མོ་སྐྱིད་བཞག་སྡུག་ཉོ་མ།ཐུ་བ་ཐིངས་ལས་གཉིད་ཉོལ་ཟེར་གྱི་འདུག་པ་དང་། ཐུ་བ་བཏིངས་གཉིད་ལོག་པ་ཡིན་རུང་། ཐུ་བའི་ནང་དུ་ལྕི་བ་རློན་པ་ཆེན་པོ་གཅིག་བཏང་། བལ་རྣམས་ཤིང་རྩེ་ལ་བསྐོན། བ་གླང་རྣམས་ལུང་ཤུར་རེ་རེ་ལ་ཁ་བཀྲམས་འདུག སྦྲང་མོ་མོའི་ཨ་མ་དེ་བ་རུ་སྐྱེས་པ་ཡིན་འདུག་པས་གསོད་ཟེར། བུ་མོས་འོག་ཏུ་ཕྱིན་པས། བ་དེས་མོ་རང་གི་བུ་

Nazajutrz posłała do bydła własną córkę. «Kjiszak, coś niedolę kupiła! Rozłóż połę i śpij» – rzekła krowa. Kiedy dziewczyna spała, krowa nasrała jej na połęnasrała na nią, wełnę porozwieszała na czubkach drzew, a bydło rozpędziła, każdą sztukę do innej bocznej dolinki. Dziewczyna ledwie zdołała wrócić o zmierzchu. Matka spytała: «Córko, czemuś się tak spóźniła?». Córka odpowiedziała matce: «Ta krowa mówi: „Kjiszak, coś niedolę kupiła! Rozłóż połę i śpij”. Rozłożyłam połę i zasnęłam, a ona nasrała mi w połę wielką kupę mokrego łajna, wełnę porozwieszała na czubkach drzew, a bydło rozpędziła, każdą sztukę do innej bocznej dolinki». «Widać w tę krowę wcieliła się matka tej żebraczki. Zabijemy ją» – rzekła ogrzyca.

མོ་ལ་སྨྲས་པ། བུ་མོ་སྐྱིད་བཞག་སྡུག་ཉོ་མ། ད་ང་གསོད་པར་འདུགང་བསད་ཚར་བ་དང་བུ་མོ་ཁྱོད་རའི་ཨ་མ་བསད་པའི་ཤ་བསྐལ་གང་དགོས་ཟེར་ཡོང་། སུག་པོ་བཞི་པོ་ཐུགས་ལ་ཐོགས་ཤིག བརླ་བཞི་ནས་པགས་པ་ཚལ་པ་རེ་ལོན་པར་གྱིས། རྒྱུ་མ་དུམ་པ་གཅིག་ལེན། དེ་མིན་ཤ་སྣ་གང་གནང་རུང་ཨ་མ་རང་གིས་མཁྱེན་ཟེར་ནས་མོས་བྱིན་པ་རྣམས་པགས་པའི་ཁུག་ཏུ་ཆུག་ལ་ཐེམ་པའི་འོག་ཏུ་སྦོས་ཤིགཟེར་བ་བསླབས་སོ། དེར་བ་དེ་སྲིན་མོས་བསད། བུ་མོ་ཁྱོད་ཀྱི་ཨ་མའི་ཤ་བསྐལ་ཅི་འདྲ་དགོས་ཟེར་དྲིས་བྱུང་བ་དང་། མོས་སྔར་བསླབས་པ་བཞིན་བླངས་ནས་ཐེམ་པའི་འོག་ཏུ་པགས་པའི་ནང་བསྒྲིལ་ནས་མ་མཐོང་བར་སྦས་སོ། ནམ་ཞིག་སོང་བ་དང༌། ལུང་པའི་མདའ་ན་

Dziewczyna zeszła na dół, a krowa rzekła do swojej córki: «Kjiszak, coś niedolę kupiła! Teraz mnie zabiją. Kiedy już mnie zabiją, zapytają cię: „A ty, dziewczyno, jakiej części mięsa twojej matki chcesz?”. Pamiętaj o czterech kopytach. Poproś, żeby z czterech ud wycięto ci po pasku skóry. Weź jeden kawałek jelita. A poza tym niech ci dadzą mięsa, jakiego zechcą, niech matka sama rozsądzi. To, co ci dadzą,Powiedz wtedy: „Weźcie pod uwagę cztery racice. Pozwólcie mi wziąć po pasku skóry z czterech ud i jeden kawałek jelita. A poza tym, jakiego mięsa mi dacie, matko, sama najlepiej będziesz wiedziała” – i to, co ci da, włóż do skórzanego worka i schowaj pod progiem». Tak ją pouczyła. Potem ogrzyca zabiła krowę. «Dziewczyno, jakiej części mięsa twojej matki chcesz?» – spytała. Dziewczyna wzięła to, czego ją wcześniej nauczono, zawinęła w skórę i schowała pod progiem tak, żeby nikt nie widział.

010
ལྟད་མོ་དང་སྟོན་མོ་ཆེན་པོ་འདུག་ཟེར་ཐོས་འཕྲལ་སྲིན་མོ་མ་མད་གཉིས་ཀྱིས་རྒྱན་གོས་རྣམས་གྱོན། ནས་རྫ་མ་གང་དང་ཡུང་དཀར་རྫ་མ་གང་བསྲེས་ནས་འདི་དེ་རིང་ཕྱེ་ཚར་བ་མ་བྱུང་ན་འཆི་བའི་གྲབས་གྱིས་ཟེར་ནས་ཁོང་གཉིས་སོང༌། དུམ་པ་གཅིག་ནས་ཕུག་རོན་གཅིག་བྱུང་སྟེ།བུ་མོ་སྐྱིད་བཞག་སྡུག་ཉོ་མ། ཁ་སང་ཐེམ་པའི་འོག་ཏུ་སྦས་པ་ཐོན་ལ་གོས་ལྷམ་སྐེ་རགས་རྣམས་ཆིངས། གསེར་གཡུ་རྣམས་ཐོགས་ལ་ལྟད་མོ་ལ་རྒྱུགས་ཤིག་ཟེར། དེར་བུ་མོས་འདོན་དུ་ཕྱིན་པས། པགས་པ་དེ་གོས་སུ་སོང་འདུག སུག་རྡོག་བཞི་པོ་ལྷམ་ཆ་རེར་སོང་འདུག རྒྱུ་མ་དེ་སྐེ་རགས་ལ་སོང་འདུག ཤ་སྣ་ཏྲག་ཏུག་རྣམས་གསེར་གཡུར་སོང་འདུག དེར་བུ་མོས་གོས་ལྷམ་རྣམས་གྱོན་ནས་སྐེ་རགས་བཅིངས། གོས་ལྷམ་རྙིང་པ་རྣམས་སྦས། གསེར་གཡུ་རྣམས་བཏགས་ནས་སྟེང་དུ་ཕྱིན་

Po jakimś czasie doszła wieść, że u wylotu doliny odbywa się wielkie widowisko i uczta. Ogrzyca z córką włożyły zaraz stroje i ozdoby, zmieszały garnek jęczmienia z garncem białej gorczycy i rzekły: «Jeśli dziś tego nie zmielisznie przebierzesz, szykuj się na śmierć». I obie poszły. Wtedy z jakiegoś kąta wyleciał gołąb: «Kjiszak, coś niedolę kupiła! Wyjmij to, co wczoraj schowałaś pod progiem, włóż szaty, buty i pas, załóż złoto i turkusy i biegnij na widowisko!». Dziewczyna poszła to wyjąć: skóra zamieniła się w szaty, cztery kopyta w butycztery kopyta w dwie pary butów, jelito w pas, a skrawki mięsa w złoto i turkusy. Dziewczyna włożyła szaty i buty, przepasała się pasem, a stare szaty i buty schowała. Założyła złoto i turkusy i wyszła na górę.

ཏེ་ཕུག་རོན་ལ་སྨྲས་པ། རྒྱན་ཆ་ལུགས་དག་ལེགས་ཏེ་ཡུང་དཀར་རྫ་མ་གང་པོ་དང་ནས་རྫ་མ་གང་པོ་ཕྱེ་མ་ཚར་ན་ང་གསོད་དུ་ཡོང་བྱས་པས། ཕུག་རོན་ན་རེ། ཡུང་དཀར་དང་ནས་ངས་ཕྱེ་ཡི་ཁྱོད་ལྟད་མོ་ལ་རྒྱུགས། སྔ་ཙམ་ལོག་ཤོག་ཟེར། བུ་མོ་ལྟད་མོ་བལྟ་བར་ཕྱིན་ནོ། དེར་བུ་མོས་ཁྲོམ་ལ་གཡས་བསྐོར་ཞིག་བྱས་པས་སྲིན་མོ་མ་མད་གཉིས་ཁམ་ཟན་སློང་བ་མཐོང༌། གཡོན་བསྐོར་བྱས་པས་རྒྱལ་པོ་ཆེན་པོ་ཞིག་ཡོད་པ་དེ་ལས་མཚར་བ་མེད་པ་མཐོང༌། དེར་ལྟད་མོ་ཡིད་ཆིས་པ་བལྟས་ཁྲོམ་མ་གྱེས་ཙམ་ལ་ལོག་ཡོང་ངོ་། ལམ་བར་ཆུ་ཞིག་ལ་མཆོངས་ཡོང་བས་མོའི་ཟོན་པ་ཡ་གཅིག་དེར་བོར། དེར་མོ་ནང་དུ་

Rzekła do gołębia: «Stroje i ozdoby są piękne, ale jeśli nie zmielę garnca gorczycy i garnca jęczmienia, zabiją mnie». Gołąb odparł: «Gorczycę i jęczmień ja zmielęnie przebiorę garnca gorczycy i garnca jęczmienia, zabiją mnie». Gołąb odparł: «Gorczycę i jęczmień ja przebiorę, a ty biegnij na widowisko. Tylko wróć wcześnie». Dziewczyna poszła oglądać widowisko. Obeszła targowisko w prawo i zobaczyła, jak ogrzyca z córką żebrzą o kęs strawy. Obeszła je w lewo i zobaczyła wielkiego króla, nad którego nie było nic wspanialszego. Napatrzyła się na widowisko do woli i wróciła, zanim tłum się rozszedł. W drodze przeskakiwała przez strumień i zgubiła tam jeden but.

012
སླེབས་འཕྲལ་གོས་དང་རྒྱན་ཆ་རྣམས་སྦས་ནས་བཞག དེར་རྒྱལ་པོའི་རྟ་རྫི་བས་ཆིབས་པ་ཁག་གཅིག་ལ་རྟ་ཆུ་བསྟེར་བར་ཕྱིན་པས། ཆིབས་པ་ངང་པ་གསེར་ལྡན་དེ་སྔར་རྟ་ཆུ་འཐུང་ས་དེར་མི་འཐུང་བར་གཞན་ཞིག་ལ་ཕྱིན། རྟ་རྫི་བས་ཀྱང་དེའི་རྗེས་སུ་ཕྱིན་པས་རྟ་དེས་ཟོན་པ་ལེགས་པོ་ཞིག་ལ་དྲི་སྣོམ་གྱིན་འདུག་སྟེ། རྟ་རྫིས་ཟོན་པ་ཁྱེར། ཆིབས་པ་ཁྲིད་ནས་ཡོང་ངོ་། རྟ་ཆུ་སྟེར་ཚར་བ་དང་ཟོན་པ་དེ་རྒྱལ་པོར་ཕུལ་ཏེ་ལོ་རྒྱུས་རྣམས་ཞུས་པས། ཁ་སང་ཁྲོམ་ལ་ལྟད་མོར་འགྲོ་སྐབས།བུ་མོ་ལོ་བཅོ་ལྔ་ཙམ་ལ་སླེབས་པ། མཁའ་འགྲོའི་མཚན་རྟགས་ཚང་བ་ཞིག་འདུག་པས་དེ་རིང་བྱས་ན་ཅང་ཤེས་ཀྱི་རྟ་དེས་འཚོལ་བར་ཕྱིན་འདུག་ན་རྒྱལ་པོའི་ཁབ་ཏུ་བཙུན་མོར་བསུ་དགོས་གསུངས། སྲིན་མོ་

Ledwie wróciła do domu, schowała szaty i ozdoby. Tymczasem królewski koniuszy poszedł poić konie. Królewski wierzchowiec Złota Gęś nie chciał pić tam, gdzie zwykle, tylko poszedł w inne miejsce. Koniuszy poszedł za nim i zobaczył, że koń obwąchuje piękny but. Koniuszy zabrał but i przyprowadził wierzchowca z powrotem. Gdy napoił konie, ofiarował but królowi i opowiedział, jak było. Król rzekł: «Wczoraj, kiedy poszedłem na targowisko oglądać widowisko, była tam dziewczyna, mogła mieć piętnaście lat, ze wszystkimi znakami dakini. Skoro dziś ten koń, co wszystko rozumie, poszedł jej szukać, trzeba ją sprowadzić do królewskiego pałacu jako królową».

མ་མད་གཉིས་ལོག་སླེབས་བྱུང་བ་དང་། བུ་མོས་ཨ་མ་ཡུམ་སྲས་ཕྱག་ཕེབས་ལགས་སམ། ཕོ་རབ་སུས་སྤྱོད་ཀྱི་འདུག མོ་རབ་སུས་སྤྱོད་ཀྱི་འདུག་ལགས་བྱས་པ་དང་། ཕོ་རབ་དེ་རྒྱལ་པོ་ཆེན་པོས་སྤྱོད་ཀྱི་གདའ།མོ་རབ་དེ་ངའི་བུ་མོས་སྤྱད། ཁྱོད་ཀྱིས་ཡུང་དཀར་དང་ནས་ཕྱེ་ཚར་རམ་ཟེར་བར། བྲེ་གང་མིན་པ་ཕྱེ་ཚར་བྱས་པས། ཁྱོད་ཀྱིས་ལས་ཀདགའ་རབ་བྱས་ནས་བསྡད་འདུག་ཟེར་རོ། སྲིན་མོའི་བུ་མོ་ན་རེ། ཨ་ལྕེ་རང་འདྲ་བ་ཞིག་རྒྱན་ཆ་ལུགས་མང་པོ་སྤྲས་ནས་འདུག་ཟེར། དེ་ནུབ་ཉལ་བསྡད། སང་ཉི་མ་ཤར་བ་དང་ཡང་ཡུང་དཀར་དང་ནས་རྫ་མ་གང་བསྲེས་ནས་འདི་བྱི་ཚར་བ་གྱིས་ཟེར་ཁོང་མ་མད་གཉིས་ སོང་ངོ་།

Ogrzyca z córką wróciły. Dziewczyna spytała: «Matko, wróciłyście, matka z córką? Kto miał najlepszego z mężczyzn, a kto najlepszą z kobiet?». «Najlepszego z mężczyzn, jak powiadają, ma wielki król. Najlepszą z kobiet jest moja córka. Zmełłaś gorczycę i jęczmień?». «Zostało tylko na jedną miarkę» – odparła. «To widać siedziałaś i robiłaś, co ci miło» – rzekła ogrzyca. Córka ogrzycy rzekła: «Była tam jedna, całkiem podobna do ciebie, starsza siostro, obwieszona mnóstwem ozdób». Tę noc przespały. Nazajutrz o wschodzie słońca znów zmieszały garniec gorczycy z garncem jęczmienia: «Zmiel to wszystko»Oddzieliłaś gorczycę od jęczmienia?». «Zostało tylko na jedną miarkę» – odparła. «To widać siedziałaś i uwinęłaś się całkiem nieźle z robotą» – rzekła ogrzyca. Córka ogrzycy rzekła: «Była tam jedna, całkiem podobna do ciebie, starsza siostro, obwieszona mnóstwem ozdób». Tę noc przespały. Nazajutrz o wschodzie słońca znów zmieszały w garncu gorczycę z jęczmieniem: «Oddziel to wszystko» – rzekły i matka z córką poszły.

014
ཡང་དུམ་ཞིག་ནས་ཕྱུག་རོན་ཁྱུ་གཅིག་བྱུང་སྟེ། དེའི་ཁྲོད་ནས་ཕུག་རོན་གཅིག་གིས་བུ་མོ་ལ་སྨྲས་པ། བུ་མོ་ཁ་སང་གི་རྒྱན་ཆ་རྣམས་སྤྲོས།ཟོན་པ་དེ་ཁུར་ནས་རྒྱུགས། ཁྱོད་སྲིན་མོའི་ལག་ནས་ཐར་བ་ཡོད་ཟེར་རོ། དེར་མོས་རྒྱན་རྣམས་སྤྲས། ཟོན་པ་ལག་ཏུ་ཁུར་ནས་ཕྱིན་ནོ།

I znów z jakiegoś kątapo chwili wyleciało stadko gołębi, a jeden z nich rzekł do dziewczyny: «Dziewczyno, przystrój się we wczorajsze ozdoby, weź ten but i biegnij. Wyrwiesz się z rąk ogrzycy». Przystroiła się więc w ozdoby, wzięła but do ręki i poszła.

015
ཁྲོམ་དེར་སླེབས་པ་དང༌། རྒྱལ་པོའི་བློན་པོ་གཅིག་གིས་ཟོན་པ་དེ་ལག་ཏུ་ཁྱེར་ནས། འདི་རན་པའི་བུ་མོ་དེ་རྒྱལ་པོའི་ཇོ་མོ་བྱེད་རྒྱུ་ཡིན་ཟེར་སྐད་བརྒྱབ་པས། ཟོན་པ་རན་པའི་བུ་མོ་མ་བྱུང༌། སྲིན་མོའི་བུ་མོས་ཟོན་པ་དེ་ཨུ་ཚུགས་ཀྱིས་གྱོན་རུང་གྱོན་མ་ཐུབ་ཅིང༌། མཛུབ་མོའི་རྩེ་རྣམས་བཅད་ཀྱང་གྱོན་མ་ཐུབ་བོ། དེ་རན་པའི་བུ་མོ་མ་རྙེད་པའི་སྐབས་དེར་བུ་མོ་དེས་ལྷམ་གཉིས་ཕུད་ནས་ཕྲག་པ་ལ་བཀལ། ཟོན་པ་འདི་ང་རང་གི་ཡིན། རན་ཡང་ང་རང་ལ་རན། ཟོན་པ་ཡ་དེ་བོར་ཡང་དེའི་ཡ་འདི་ན་ཡོད་ཟེར་ནས་ཟོན་པ་གཉིས་གྱོན་པ་དང་སྲིན་མོ་མ་མད་གཉིས་དེ་ན་འདུག་སྟེ་ངེད་རང་གི་བུ་མོ དེ་འདྲ་བར་འདུག་ཟེར། ཨ་མ་ན་རེ། དེ་འདྲའི་བསོད་ནམས་ཆེན་པོ་དེ་ངེད་ཀྱི་བུ་མོ་དེ་ཡིན་མདོག་མེད་ཟེར། བུ་མོ་དེ་རྒྱལ་པོའི་བཙུན་མོར་མངའ་གསོལ་ལོ། སྲིན་མོ་མ་མད་གཉིས་ནང་དུ་ལོག་སླེབས་དུས། ནང་དེ་བྱ་ཡི་

Gdy przyszła na targowisko, królewski minister trzymał w ręku ów but i wołał: «Dziewczyna, na którą ten but pasuje, zostanie żoną króla!». Nie znalazła się dziewczyna, na którą pasowałby but. Córka ogrzycy próbowała go włożyć z całych sił, ale nie mogła, a choć obcięła sobie czubki palców, i tak go nie włożyła. Kiedy nie było dziewczyny, na którą by pasował, nasza dziewczyna zdjęła swoje buty i przewiesiła je przez ramię. «Ten but jest mój i na mnie pasuje. Jeden z pary zgubiłam, a drugi jest tutaj» – rzekła i włożyła oba buty. Ogrzyca z córką, które tam były, rzekły: «Podobna do naszej dziewczyny». Ale matka powiedziała: «Ta, co ma tak wielkie szczęście, nie może być naszą dziewczyną». Dziewczynę uroczyście ustanowiono królową.

རྐང་རྗེས་དང་བྱ་བྲུན་གྱིས་ཁེངས། འབྲུ་ཐམས་ཅད་སྐོར་ཏེ་ཟོས་ཚར་ཡོད་ཅིང༌། སྲིན་མོ་ན་རེ། ཡོང་ཡང་འདི་འདྲ་ཞིག་ཡོང་བསམས་པ་ཡོད་དེ་བྱུང་ཡང་བྱུང་འདུག བདུད་མོ་དེའི་ཨ་མ་དེ་ཕུག་རོན་དུ་སྐྱེས་པ་ཡིན་འདུག་ཟེར། བུ་མོ་དེ་རྒྱལ་པོའི་བཙུན་མོར་མངའ་གསོལ་

Kiedy ogrzyca z córką wróciły do domu, dom był pełen ptasich śladów i ptasiego łajna, a całe ziarno było wydziobanewszystkie robaki były wyzbierane i wydziobane do cna. Ogrzyca rzekła: «Myślałam, że jak już coś się stanie, to właśnie coś takiego, i stało się. Matka tej demonicy wcieliła się w gołębia, ot co».

017
བའི་རྗེས་སུ་སྲས་གཅིག་འཁྲུངས་པ་དེ་ལ་རྒྱལ་པོ་ དོན་གྲུབ་ཏུ་མཚན་གསོལ། ཡུལ་དེ་ཡང་བདེ་སྐྱིད་ཕུན་སུམ་ཚོགས་པ་ཞིག་བྱུང་བ་ཡིན་འདུག དུས་ནམ་ཞིག་ཏུ་སོང་བ་དང༌། སྲིན་མོའི་བུ་མོ་དེ་ཨ་ལྕེ་མཇལ་

Gdy dziewczynę ustanowiono królową, urodził się jej syn, któremu nadano imię Dondrup. A kraj stał się, jak się zdaje, pełen szczęścia i dostatku.

018
དུ་ཡོང་བ་ཡིན་ཟེར་དེར་སླེབས། བུ་མོ་དེའི་བསམ་པ་ལ་དབང་ཡོད་དུས་ཁིངས་དྲེགས་སྐྱུང་དགོས་པ་ཡིན་བསམས་ནས་ཟས་ལ་མཉམ་བཟའ་དང་གོས་ལ་མཉམ་གྱོན་བྱས། དུས་ནམ་ཞིག་སོང་བ་དང༌། བུ་མོ་

Po jakimś czasie przyszła córka ogrzycy, mówiąc, że przyszła odwiedzić starszą siostrę. Dziewczyna pomyślała: „Kiedy ma się władzę, trzeba poskromić pychę”, i dzieliła się z nią jedzeniem i strojami.

019
དེས་ཨ་ལྕེ་ལགས་ཟེར་མོ་ལ་རྩེ་དྲིས་དོན། རྒྱལ་པོ་ཆེན་པོ་ལ་གང་འདྲེན། འབངས་འཁོར་གཡོག་རྣམས་ལ་གང་སྟེར་བྱས་པར། རྒྱལ་པོ་ཆེན་པོ་ལ་ལོ་ཐུག་སྦང་ཟན་འདྲེན། འབངས་འཁོར་གཡོག་རྣམས་ལ་མངར་གསུམ་སྟེར་བྱས་པ་ཡིན་པར་འདུག ཆིབས་ངང་པ་གསེར་ལྡན་ལ་གང་སྟེར། ཁྱི་དང་དཀར་དུང་ཆུང་ལ་གང་སྟེར་དྲིས་པར། ཆིབས་ངང་པ་གསེར་ལྡན་ལ་རུས་པ་སྟེར། ཁྱི་དང་དཀར་དུང་ཆུང་ལ་རྟ་ཆག་སྟེར་བྱས་པ་ཡིན་པར་འདུག མོ་ན་རེ། སྲས་རྒྱལ་བུ་དོན་གྲུབ་ལ་བྱམས་པོ་གང་འདྲ་བྱེད། འབངས་འཁོར་གཡོག་ལ་གང་འདྲ་བྱེད་བྱས་པར། སྲས་རྒྱལ་བུ་དོན་གྲུབ་ལ་ཡར་འགྲོ་དུས་ཐལ་ལྕག་རེ་མར་འགྲོ་དུས་ཐལ་ལྕག་རེ་རྒྱག འབངས་འཁོར་གཡོག་ལ་ཡར་འགྲོ་དུས་མིག་ལོག་རེ་དང་མར་འགྲོ་དུས་མིག་ལོག་རེ་དགོས་བྱས། སྒོ་དང་སྐས་ལ་ག་འདྲ་ཞིག་བྱེད་བྱས་པར། སྒོ་ལ་རྡབ་སྒོ་རེ་བྱེད། སྐས་ལ་རྡབ་སྐས་རེ་བྱེད་བྱས། མེ་སྙིང་གང་འཇུག་ཟེར་བར་ཁྲ་མོའི་གྲུ་གུ་འཇུག་

Po jakimś czasie tamta zapytała ją: «Starsza siostro, co podajesz wielkiemu królowi, a co dajesz poddanym i służbie?». Pytała, jak się zdaje, po to, by z niej wydobyć wszystko, a dziewczyna odpowiedziała tak: «Wielkiemu królowi podaję tsampę z otrębów z przypalonego garnka, a poddanym i służbie daję trzy słodycze». «A co dajesz wierzchowcowi Złotej Gęsi, a co psu Białej Muszelce?» – pytała. «Wierzchowcowi Złotej Gęsi daję kości, a psu Białej Muszelce paszę dla koni» – odpowiedziała. Tamta znów: «A jak okazujesz miłość synowi, królewiczowi Dondrupowi, i jak się obchodzisz z poddanymi i służbą?». «Synowi, królewiczowi Dondrupowi, daję policzek, kiedy idę na górę, i policzek, kiedy schodzę na dół. Na poddanych i służbę, kiedy idę na górę, trzeba spojrzeć spode łba, i kiedy schodzę, też spode łba» – odpowiedziała. «A co robisz z drzwiami i schodami?». «Drzwiami trzaskam, po schodach tupię». «A co wkładasz do paleniska?». «Kłębek cienkiej przędzy» – odpowiedziała.

བུ་མོ་ན་རེ། ཨ་ལྕེ་དབུ་སྐྲ་བཀྲུས་པ་དྲག ངས་སྐྲ་འཁྲུ་རོགས་བྱེད།རྒྱལ་པོའི་བཙུན་མོར་སླེབས་ནས་ཁྲུས་རྫས་དགོས་པ་ཡིན། ངས་ལན་བུ་བཤིག་གི་ཟེར་ཨུ་ཚུགས་བྱས། དེར་སྐྲ་འཁྲུ་བའི་གྲབས་བྱས། རྒྱལ་པོའི་ཇོ་མོ་ཡིན་པས་མཚོ་ལ་བཀྲུས་ན་དྲག་ཟེར་ཁྲིད་དོ། མཚོ་ཁར་སླེབས་པ་དང་། རྒྱན་ཆ་ལུགས་རྣམས་བཀྲོལ། ན་བཟའ་ཕུད།མོའི་གོས་རྣམས་གྱོན་སྐྲ་འཁྲུ་དགོས་བསམས་ནས་སྒུར་སྒུར་བྱས་པས།མོས་ཕུལ་ནས་མཚོ་ལ་བསྐྱུར། མོས་བུ་མོ་དེའི་རྒྱན་ཆ་ལུགས་རྣམས་སྤྲས་ནས་ལོག་ཡོང་། དེར་མོས་སྒོ་རྣམས་ཆག་ལ་ཁད་པ་ཞིག་བརྡབས།སྐས་རྣམས་ལ་ཡང་རྡབ་གིན་ཡོང་ངོ་། ཡར་སླེབས་པ་དང་། སྲས་

Po jakimś czasie córka ogrzycy rzekła: «Starsza siostro, dobrze byłoby umyć ci włosy. Pomogę ci je umyć. Kiedy się zostaje królową, trzeba się kąpać. Ja ci rozplotę warkoczyki» – nalegała. Przygotowały się więc do mycia włosów. «Jesteś żoną króla, więc lepiej umyć je w jeziorze» – rzekła i zaprowadziła ją tam. Kiedy doszły nad brzeg jeziora, dziewczyna zdjęła ozdoby i ściągnęła szaty. Pomyślała, że trzeba włożyć tamte szaty i umyć włosy, i pochyliła się nisko. Wtedy tamta ją pchnęła i strąciła do jeziora. Przystroiła się w ozdoby dziewczynyWłożyła szaty tamtej, przystroiła się w jej ozdoby i wróciła. Potem tak trzaskała drzwiami, że omal ich nie połamała, a po schodach szła, tupiąc.

021
རྒྱལ་བུ་དོན་གྲུབ་ལ་ཐལ་ལྕག་བརྒྱབ། རྒྱལ་པོ་ལ་སྦང་ཟན་ལོ་ཐུག་དྲངས། ཟས་ཞིམ་པ་མངར་ཁུ་རྣམས་འབངས་ལ་བྱིན། ཁྱི་དང་དཀར་དུང་ཆུང་ལ་རྟ་ཆག་བྱིན། ཆིབས་ངང་པ་གསེར་ལྡན་ལ་རུས་པ་བྱིན། གཞོགས་སུ་ཡོད་པ་རྣམས་ལ་ཐུ་ལུད་རེ་བཏབ། རྒྱང་ན་འདུག་པ་རྣམས་ལ་མིག་ལོག་རེ་བལྟས། བྱ་མོའི་གྲུ་གུ་མེ་སྙིང་ལ་བཅུག་པས་མེ་མ་འབར་བར་ཉིན་རེ་བཞིན་ཕྱི་ནས་མེ་སློང་དགོས་པ་བྱུང་། འབངས་རྣམས་ནས་ནི། ངོ་ཤེས་ཡིན་ཟེར་བའི་བུ་མོ་དེ་སླེབས་ནས་བཟུང་དཔོན་མོ་འདི་སྤྱོད་པ་འགྱུར་འདུག ཁ་གཤིས་ཡོད་ཚད་འགྱུར་ལུགས་ལ་བལྟས་ན་རང་རེ་ཚོ་ཡང་སྐྱིད་པ་ཡོང་བ་མི་འདུག་ཟེར་རོ། དེ་ནས་ནམ་ཞིག་སོང་བ་དང་། ཆིབས་ངང་པ་གསེར་ལྡན་

Gdy weszła na górę, dała policzek synowi, królewiczowi Dondrupowi. Królowi podała tsampę z otrębów z przypalonego garnka. Smaczne potrawy i słodkie napoje dała poddanym. Psu Białej Muszelce dała paszę dla koni, a wierzchowcowi Złotej Gęsi kości. Tych, którzy byli obok, opluwała, a na tych, którzy byli daleko, patrzyła spode łba. Do paleniska włożyła kłębek cienkiej przędzy, więc ogień się nie palił i co dzień trzeba było chodzić po ogień do sąsiadów. Poddani mówili: «Odkąd przyszła ta dziewczyna, co się podaje za jej znajomą, nasza pani zmieniła obyczaje. Skoro tak odmieniło się całe jej usposobienie, to i nam dobrze nie będzie».

ལ་ཆུ་སྟེར་དུ་འགྲོ་སྐབས་སྔར་སྟེར་སའི་ཆུ་དེ་ནས་མི་འཐུང་བར། མཚོ་དེ་ལ་ཁ་བལྟས་ནས་ཤོར་རོ། མཚོ་དེ་ནས་ཆུ་ཕྲན་ཙམ་ཞིག་བཏུངས།མཆི་མ་ཐོང་རིལ་ཙམ་ཞིག་བཏང་བ་དང་། མཚོ་དེའི་དཀྱིལ་ནས་གསེར་གྱི་བྱིའུ་གཡུའི་ཐོར་གཙུག་བྱས་པ་ཞིག་བྱུང་ནས། མཚོ་འགྲམ་ན་ཤིང་སྡོང་གཅིག་ཡོད་པའི་ཁར་བབས་ཏེ་བྱིའུ་ཆུང་དེས་སྨྲས་པ། ཀྱེ་ཀྱེ། རྒྱལ་པོ་ཆེན་པོ། ཇོ་མོ་སྔ་མ་བཀུར་བསྟི་ཆེའམ། རྟིང་མ་བཀུར་བསྟི་ཆེ། སྲས་རྒྱལ་བུ་དོན་གྲུབ་ལ་ཨ་མ་སྔ་མ་བྱམས་སམ་རྟིང་མ་བྱམས། འཁོར་འབངས་རྣམས་ལ་སྔ་མ་བྱམས་དང་རྟིང་མ་བྱམས།ཆིབས་ངང་པ་གསེར་ལྡན་ལ་བདག་པོ་སྔ་མ་བྱམས་སམ་རྟིང་མ་བྱམས།ཁྱི་དང་དཀར་དུང་ཆུང་ལ་བདག་པོ་སྔོན་མ་བྱམས་སམ་རྟིང་མ་བྱམས།བྱིའུ་ཆུང་ཆུ་ལ་ཅི་བསྐྱུར་ཟེར་ནས་ཆུའི་ནང་དུ་སོང་ངོ་། དེར་རྟ་རྫི་

Po jakimś czasie, kiedy prowadzono wierzchowca Złotą Gęś do wodopoju, nie chciał pić tam, gdzie go zwykle pojono, tylko pognał w stronę jeziora. Napił się z jeziora odrobinę i uronił łzę wielką jak grudka. Wtedy z głębi jeziora wyłonił się złoty ptaszek z czubem z turkusu, usiadł na drzewie, które rosło nad brzegiem, i ptaszek rzekł:

„Hej, hej, wielki królu!
Pierwsza pani była czczona bardziej czy druga?
Synowi, królewiczowi Dondrupowi, pierwsza matka była milsza czy druga?
Dworowi i poddanym pierwsza była milsza czy druga?
Wierzchowcowi Złotej Gęsi pierwsza pani była milsza czy druga?
Psu Białej Muszelce pierwsza pani była milsza czy druga?
Za cóż ptaszka wrzucono do wody?”

Rzekł to i zanurzył się w wodzie.

023
བས་རྟ་ཆུ་སྟེར་ནས་མགྱོགས་པར་ལོག་ཡོང་སྟེ་རྒྱལ་པོ་ལ་ཞུས་དོན། རང་རེའི་ཆིབས་ངང་པ་གསེར་ལྡན་འདི་སྔར་རྟ་ཆུ་སྟེར་སར་མི་འཐུང་བར་མཚོ་ཁ་ལ་ཤོར་ནས་ཆུ་བཏུང་སྐད་འདོན་མཆི་མ་བཏང་བྱུང་བས་མཚོའི་དཀྱིལ་ནས་གསེར་གྱི་བྱིའུ་ལ་གཡུའི་ཐོར་གཙུག་བྱས་པ་གཅིག་དོན་ནས་མཚོ་ཁའི་ཤིང་སྡོང་རྩེར་བབས། འདི་སྐད་ཟེར་གྱི་གདའ་ཅེས་གོང་ལྟར་ཞུས་པས། རྒྱལ་པོས་སང་ཉིན་བལྟ་བར་འགྲོ་དགོས་བསམས།དེང་སང་རྨི་ལམ་ཡང་ངན། བུ་མོ་འདི་ཡང་གཤིས་ཀ་འགྱུར་འདུག་གསུངས་ནས་དེའི་སང་ཉིན་རྒྱལ་བློན་རྟ་རྫི་དང་བཅས་པ་གསུམ་བྱོན་ནོ།

Koniuszy napoił konia, wrócił prędko i rzekł z szacunkiem do króla: «Nasz wierzchowiec Złota Gęś nie chciał pić tam, gdzie się poi konie, tylko pognał nad brzeg jeziora, napił się wody, zarżał i uronił łzy. Wtedy z głębi jeziora wyłonił się złoty ptaszek z czubem z turkusu i usiadł na czubku drzewa nad brzegiem. Mówił tak i tak» – i powtórzył wszystko jak wyżej. Król pomyślał, że jutro musi pójść to zobaczyć. «Ostatnio i sny mam złe, i ta dziewczyna, widać, zmieniła usposobienie» – rzekł. Nazajutrz poszli we trzech: król, minister i koniuszy.

མཚོ་ཁར་སླེབས་པ་དང་ཁོས་ཇི་ལྟར་ཟེར་བ་བཞིན་བྱིའུ་དོན་བྱུང་བས།ཤིང་སྡོང་གི་རྩེར་བབས་ནས་གོང་གི་ཇི་ལྟར་ཟེར་བ་བཞིན་བྱུང་བས་རྒྱལ་པོ་སྤྱན་ཆབ་ཤོར། དེ་འདྲའི་སྙན་པ་ལ། ཁྱོད་འདིར་ཤོག་ལས་ལབ་དང་བྱས་པ་དང༌། རྒྱལ་པོའི་དབུ་ཐོག་ཏུ་བབས་ནས་སྔར་བཞིན་བཤད། བྱིའུ་རང་སྙན་པ་ལ། ངའི་ལག་མཐིལ་དུ་ཡོང་ནས་ཤོད་དང་བྱས་པས་བྱིའུ་ལག་མཐིལ་དུ་ཡོང་ནས་སྔར་བཞིན་ཟེར་རོ། རྒྱལ་པོས་བྱིའུ་བཟུང་བས་བྱིའུ་ན་རེ། བུ་མོ་ང་རང་གིས་ལན་པ་ཞིག་ཡིན།བྱིའུ་ཆུང་གཏོང་བར་ཞུ་ཟེར་ལན་གཉིས་ལན་གསུམ་ཞུས་པ་དང༌། རྒྱལ་པོས་ཐབས་གང་ཡོད་ཁྱོད་ཀྱིས་ང་ལ་སློབ་དང་བྱས་པར། བྱིའུས་རྒྱལ་

Gdy przyszli nad brzeg jeziora, ptaszek wyłonił się tak, jak tamten opowiadał, usiadł na czubku drzewa i wszystko stało się tak, jak opisano wyżej. Królowi popłynęły łzy. «Ptaszku o tak pięknym głosie, chodź tu i mów!» – rzekł król. Ptaszek usiadł królowi na głowie i powtórzył to, co przedtem. «Ptaszku o pięknym głosie, siądź mi na dłoni i mów» – rzekł król. Ptaszek usiadł mu na dłoni i powtórzył to, co przedtem. Król złapał ptaszka. «Jestem tą dziewczyną, królu – rzekł ptaszek.«To moja wina, tej dziewczyny – rzekł ptaszek. – Wypuść, proszę, ptaszka». Prosił tak dwa i trzy razy. Król rzekł: «Jeśli jest jakiś sposób, naucz mnie go».

པོ་ལ་ཞུས་དོན། ད་ལྟ་ནང་ན་ཡོད་པ་དེ་སྲིན་མོའི་བུ་མོ་ཡིན། བུ་མོ་ང་སྐུ་གབ་ཀྱིས་ནོན་པ་འདྲ་བ་གཅིག་བྱུང་སྟེ། བུ་མོ་དེས་ང་མཚོ་ཁར་སྐྲ་འཁྲུ་བར་ཁྲིད་ནས་བསྐྱུར་བྱུང་ཞུས་པས། ད་ཁྱོད་སླར་གསོ་ཡོང་བའི་ཐབས་རྟེན་འབྲེལ་ཡོད་ཤས་ཆེ་ཞེས་གསུངས་པས། ཐབས་རྟེན་འབྲེལ་ལོས་ཡོད་ཟེར་ནས་རྒྱལ་པོ་ལ་ཞུས་དོན། རྒྱལ་བློན་རྣམས་ཀྱིས་ང་འདི་ན་འདུག་པའི་གླེང་མོ་མ་མཛད། འདི་ནས་ཕོ་བྲང་དུ་སླེབས་པ་དང༌། ང་དར་མཚོན་སྣ་ལྔའི་ནང་དུ་བསྒྲིལ་ནས་བོན་པོ་མང་པོས་གཡང་ཁུག་དང༌། ཚེ་སྒྲུབ་ཞག་བདུན་གྱི་བར་དུ་གྱིས། སྤང་མེ་མང་པོའི་ཐབ་སྦྱོར་ལས་ཆང་ཚོས་ཟེར་བ་གྱིས་ལ་བུ་མོ་དེ་སྡོད་སའི་འོག་ཏུ་མོ་ཤོང་བའི་རྩིག་པ་ཐོག་དང་མཉམ་པ་ཞིག་རྒྱོབ། ཁ་དེ་རིབ་པ་ཅིག་བཅད། དེའི་སྟེང་དུ་མོའི་གདན་ཐིངས་ལ་སྡོད་དུ་ཆུག དེ་རྡིབས་ནས་མགོ་མཇུག་ལོག་འཕྲལ་སྤང་མེ་རྣམས་དེའི་ནང་དུ་བླུགས་པས་མོ་འཆིའོ། དེ་ནས་ང་གསོས་པར་འགྱུར་རོ་ཞུས་པས་རྒྱལ་བློན་རྣམས་ཤིན་

Ptaszek rzekł z szacunkiem do króla: «Ta, która jest teraz w pałacu, to córka ogrzycy. Do mnie, dziewczyny, przyszła ona, jakby przyciśnięta jakąś skrytą biedą, zaprowadziła mnie nad jezioro myć włosy i wrzuciła mnie do wody». Król rzekł: «Musi chyba być jakiś sposób, jakiś pomyślny obrzęd, żebyś wróciła do życia». «Pewnie, że jest sposób i obrzęd» – odpowiedziała i rzekła z szacunkiem do króla: «Niech król i ministrowie nie mówią nikomu, że tu jestem. Kiedy wrócicie stąd do pałacu, zawińcie mnie w jedwab pięciu barw i niech wielu bonpów odprawia przez siedem dni obrzęd przywołania pomyślności i obrzęd długiego życia. Rozpalcie wiele palenisk z darni i mówcie, że warzycie piwo. A pod miejscem, gdzie siedzi tamta dziewczyna, wymurujcie dół, w którym by się zmieściła, głęboki na wysokość piętra. Otwór przykryjcie cienką pokrywą, na niej rozłóżcie jej poduszkę i każcie jej tam usiąść. Pokrywa się zarwie, ona spadnie głową w dół, a wtedy od razu wsypcie do środka cały żar z darni i umrze.

026
ཏུ་མཉེས་ནས་བུ་མོས་ཇི་ལྟར་ཟེར་བ་བཞིན་བྱས་པ་དང་། བུ་མོ་དེ་གདན་ཁར་བསྡད་པས་བུ་མོ་མགོ་མཇུག་ལོག་འཕྲལ་ མེ་རྣམས་བཤོས་སོ།དེར་སྲིན་མོའི་བུ་མོ་དེ་བསད་ནས་མཛོད་ཀྱི་ནང་དུ་ཕྱིན་པས་བུ་མོ་དེ་སྔར་ལྟར་གསོས། རྒྱལ་པོའི་ཇོ་མོར་བྱོན་ཏེ་འབངས་འཁོར་གཡོག་རྣམས་ལ་སྲིན་མོ་དེའི་མགོ་བྲེགས་ཤིག་ཅེས་ཞལ་ཏ་བྱོན། དེར་སྲིན་

A potem ja wrócę do życia» – rzekła. Król i ministrowie bardzo się uradowali i zrobili wszystko tak, jak dziewczyna powiedziała. Tamta usiadła na poduszce, a gdy runęła głową w dół, natychmiast wsypano na nią żar. Kiedy córkę ogrzycy zabito, a ptaszka zaniesiono do skarbcaa udano się do skarbca, dziewczyna wróciła do życia taka jak dawniej. Znów została żoną króla i wydała poddanym, dworowi i służbie polecenie: «Odetnijcie głowę tej ogrzycy!».

027
མོའི་མགོ་སྙིང་ལ་བཅུག ཕྲ་མོའི་གྲུ་གུ་རྫ་མ་ཙམ་ཞིག་བྱས། ཟས་ཞིམ་ལ་མངར་ཁུ་ཕྱོགས་གཅིག་ཏུ་བླུགས་ཏེ་ཆིབས་ངང་པ་གསེར་ལྡན་གྱི་རྟ་ཤ་ལ་སྦྲགས། སྲིན་མོའི་ཨ་མའི་རྩར་ཕྱིན། དེར་སྲིན་མོ་རང་གི་བུ་མོ་འདྲ་བ་བཞིན་བྱས་ནས་མོའི་རྩར་ཕྱིན་ཏེ། ཟས་ཞིམ་ལ་མངར་ཁུ་རྣམས་མོ་ལ་བྱིན། ཨ་མ་གཟུགས་པོ་བདེ་པོ་བྱུང་ངམ་བྱས་པ་དང་།ང་གཟུགས་པོ་བདེ། ཁྱོད་ཀྱིས་མོ་བསླུས་སམ། རྒྱལ་པོས་རིག་མ་སོང་ངམ། ཁྱོད་ཀྱང་བུ་མོ་དེ་འདྲ་རུ་སོང་འདུག་ཟེར་རོ། ནས་

Głowę córki ogrzycy włożono do środka i nawinięto na nią kłębek cienkiej przędzy wielki jak garnek. Smaczne jadło i słodkie napoje zapakowano osobno i przytroczono do konia Złotej Gęsi, a dziewczyna pojechała do matki ogrzycy. Tam upodobniła się do córki ogrzycy, weszła do niej i dała jej smaczne jadło i słodkie napoje. «Matko, dobrze się miewasz?» – spytała. «Dobrze się miewam. Zwiodłaś ją? Król się nie poznał? A ty, widać, zrobiłaś się całkiem podobna do tamtej dziewczyny» – rzekła ogrzyca.

བུ་མོ་སྟེང་དུ་ཕྱིན་ཏེ་སྐེ་ཁུང་ནས་མར་དར་དམར་པོ་ཡུག་ཅིག་བཏགས་སོ། དེར་འོག་ཏུ་བབས་ནས་ད་རྒྱལ་པོས་བཀའ་བཀྱོན་གནང་ཡོང་། ཨ་མས་ངའི་གྲུ་གུ་ཕྲ་མོ་འདི་ཞུད་གྲོགས་གྱིས། ང་འགྲོ་[?]་པ་དང་།ཕྱིན་པ་དྲག་གོ་རྒྱལ་པོས་མ་རིག་པ་གྱིས། འབངས་འཁོར་གཡོག་གི་སྐྱོང་དར། སྲས་རྒྱལ་བུ་དོན་གྲུབ་ལ་གང་བྱེད་རྣམས་མོས་ཇི་ལྟར་བྱེད་པ་བཞིན་གྱིས་ཟེར་ཨ་མས་ཁ་ཏ་བྱས་སོ། དེར་རྒན་མོས་གྲུ་གུ་དེ་ཞུད་ལྟ་རིང་པོ་ཞིག་བཙུགས་ནས་ཞུད་སྐབས། མོ་རྟ་བཞོན་སྟབ་སྟོབ་ལ་བྲོས་ཕྱིན། མོས་ཞུད་ཞུད་པས་གྲུ་གུའི་ནང་ནས་རྣ་མཆོག་ཅིག་རིག་འཕྲལ། སྲིན་མོ་དེ་བུ་མོའི་རྗེས་སུ་རྒྱུགས་ཡོང་། བུ་མོས་སྨྲས་པ།ཨ་མ་སྲིན་མོ་ང་དེད་པ་ལས་ཁྱོད་རའི་ནང་ལ་མེ་ཤོར་གྱི་འདུག ངའི་རྟ་འདི་མགྱོགས་པས་ཁྱོད་ཀྱིས་མི་ཟིན་བྱས། སྲིན་མོས་ཕྱི་མིག་བལྟ་དུས་སྒོ་ཆུང་སྟེང་གི་དར་ཡུག་དམར་ལྷག་ལྷག་དེ་མེར་འཁྲུལ་ནས་ཕྱིར་ལོག

Wtedy dziewczyna weszła na górę i przez okienko spuściła na dół całą belę czerwonego jedwabiu. Potem zeszła na dół: «Król będzie się teraz gniewał. Matko, pomóż mi rozwinąć ten kłębek cienkiej przędzy. Lepiej, żebym już poszła, zanim król się zorientuje». Matka zaś udzieliła jej rad: «W opiece nad poddanymi, dworem i służbą, i we wszystkim, co trzeba robić dla syna, królewicza Dondrupa, rób tak, jak robiła tamta».«Matko, w opiece nad poddanymi, dworem i służbą, i we wszystkim, co trzeba robić dla syna, królewicza Dondrupa, rób tak, jak robiła tamta» – powiedziała, udzielając jej rad. Wtedy stara ogrzyca zatknęła długi kij i zaczęła rozwijać kłębek, a w tym czasie dziewczyna wskoczyła na konia i pocwałowała precz. Ogrzyca rozwijała i rozwijała, aż we wnętrzu kłębka poznała ucho. Wtedy pobiegła za dziewczyną. Dziewczyna zawołała: «Matko ogrzyco, zamiast mnie gonić, zobacz, w twojej zagrodzie wybuchł pożar! Mój koń jest szybki, nie dogonisz mnie». Ogrzyca obejrzała się i wzięła czerwony jedwab, który powiewał nad drzwiczkami, za ogień. Zawróciła.

029
བུ་མོ་དེ་ནི་རྒྱལ་པོའི་སྐུ་མདུན་དུ་སླེབས། སྲིན་མོ་མ་མད་ལ་ཡང་ངན་ལན་འཇལ་ཐུབ་པ་བྱུང་བ་ཡིན་པར་འདུག རྒྱལ་པོ་དེས་ཀྱང་རྒྱལ་སྲིད་ཆོས་བཞིན་དུ་བསྐྱངས། འབངས་རྣམས་ཀྱང་སྔར་ལས་དར་ཞིང་རྒྱས་པ་བྱུང་བ་ཡིན་པར་འདུག་བྱས་པས། རྒྱལ་བུ་བདེ་སྤྱོད་བཟང་པོའི་ཁ་

Dziewczyna dotarła do króla. Udało się jej, jak się zdaje, odpłacić ogrzycy z córką złem za zło. Król zaś rządził królestwem zgodnie z Dharmą, a poddani żyli w większym dostatku i pomyślności niż kiedykolwiek. Tak to, jak powiadają, było” – zakończył Truposz.

030
ནས། རང་གི་ཨ་མ་དེ་མ་བསད་ན་ད་བས་སྐྱིད་པོ་ཡོང་བ་འདུག་སྟེ། མ་མད་གཉིས་མཁའ་འགྲོ་མར་སོང་བས་སྲིན་མོའི་ལག་ནས་ཐར་ཏེ་རྒྱལ་པོའི་ཇོ་མོར་གྱུར་པ་དེ་ནི་བསོད་ནམས་ཆེ་བྱས་པས། རོ་ལ་གཏམ་ལན་བྱ་ཁྲ་ཧུར་ཟེར་ལྡན་ལྕག་མེ་བུས་པ་འདྲ་བ་གསུམ་བརྒྱབ་ནས་རོ་དེ་རྡུལ་འཕྱུར་རེ་ལོག་སོང་ངོ་། ང་སེམས་ཡེངས་ཏེ་གཏམ་ཤོར་བས་ལན།

Królewiczowi wyrwało się wtedy: „Gdyby nie zabiła własnej matki, byłoby jej jeszcze lepiej. Ale skoro matka z córką stały się dakiniami, a ona wyrwała się z rąk ogrzycy i została żoną króla, to miała wielkie szczęście!”. Truposz rzekł: „Do Truposza przemówił! Frr, jak jastrząb!” – po czym trzykroć smagnął go jak ogniem i zniknął z powrotem w tumanie kurzu.

031
ད་ལོག་ན་ཡང་བླ་མའི་བཀའ་བཀྱོན་ཡོང་བསམས་ཏེ་སླར་ཡང་དུར་ཁྲོད་དེར་ཕྱིན་ནོ། རོ་ཧ་ལ་ཟེར་བ་རྣམས་ཏོག་མས་བརྡུངས། ཧུ་ལུ་ཟེར་བ་རྣམས་ལ་འགམས་ནས་ཕྱིན།

„Umysł mi się rozproszył i wymknęło mi się słowo. Jeśli teraz wrócę, lama będzie mnie łajał” – pomyślał królewicz i znów poszedł na owo cmentarzysko. Trupy, które wołały „ha-la”, tłukł pałką, a te, które wołały „hu-lu”, przestąpił i poszedł dalej.