Złoty TruposzO tekście i metodzie

Rozdział szósty

001
ལེའུ་དྲུག་པ།ཐབས་ལ་མཁས་པའི་ཡོན་ཏན་གྱིས་གྲི་བཟང་པོ་གཞལ་ཚད་རི་བ་ཐོབ་པར་བརྟེན་ནས་རྒྱལ་བུ་ཞར་བས་རྒྱལ་སྲིད་བཟུང་བ།

O tym, jak ślepy królewicz dzięki zręczności zdobył dobry nóż wart swojej ceny i objął królestwo

ཡང་རྒྱལ་བུས་ཤིང་སྡོང་གི་རྩར་ཕྱིན། བླ་མ་ཀླུ་སྒྲུབ་སྙིང་པོ་ཡིན། ང་རང་རྒྱལ་བུ་བདེ་སྤྱོད་བཟང་པོ་ཡིན། རལ་གྲི་ངར་མ་རྡོ་ཆོད་ཡིན། དྲ་བ་ལྕགས་ཀྱི་མིག་དགུ་ཡིན། ཏོག་མ་སེང་ལྡེང་སྨུག་པོ་ཡིན།ཞགས་པ་འཕྲུལ་གྱི་ཨ་ལོང་ཡིན། མར་ཟན་ཟོས་པས་འཛད་མེད་ཡིན།རོ་ཁོག་འབབ་བསམ་ཤིང་སྡོང་གཅོད་བྱས་པས། རོ་དེ་བབསྟ་བྱུང་སྟེ་ཏོག་མ་དེས་བརྡུངས། དྲ་བ་དེའི་ནང་དུ་བརྫངས། ཞགས་པ་དེས་བསྡམས་ནས་ཁུར་ཕྱིན་པ་དང་། རྒྱལ་བུ་རྒྱལ་བུ། ལམ་ཐག་རིང་བས་

Znów królewicz poszedł pod drzewo i rzekł:

Mym lamą jest Nagardżunagarbha,
ja zaś jestem królewicz Deczo Sangpo.
Mój miecz ma ostrze, co przecina kamień,
moja sieć jest z żelaza, o dziewięciu oczkach,
moja pałka jest z ciemnej akacji,
moje lasso ma czarodziejską pętlę,
a masła i tsampy, choć jem, nie ubywa.

Myśląc, że Truposz spadnie, zaczął rąbać drzewo. Truposz spadł, a królewicz zdzielił go pałką, wpakował do sieci, związał lassem i poniósł na plecach.

003
ཡང་ན་ཁྱོད་ཀྱིས་སྒྲུང་ཞིག་ཤོད། ཡང་ན་ངས་སྒྲུང་ཞིག་བཤད་ཀྱི་བྱས་པ་དང་། རྒྱལ་བུས་རྒྱུས་ཡོད་བསམས་ནས་ལན་མ་བཏབ་པས། རོས་སྨྲས་པ། རྒྱལ་བུ་ལས་ཟད་ཁྱོད་འདྲའི་ཁ་ནས་གཏམ་ཡོང་བཟོ་མི་འདུགངས་སྒྲུང་ཞིག་བཤད་ཀྱི་ཉོན་ཨང་ཟེར། ལུང་པ་གཅིག་ན་རྒྱལ་པོ་ཞིག་

Truposz przemówił: „Królewiczu, królewiczu! Droga daleka, więc albo ty opowiedz jakąś opowieść, albo ja opowiem”. Królewicz pomyślał: „Znam twoje sztuczki” i nie odpowiedział. Truposz rzekł na to: „Z ust nędznika takiego jak ty, królewiczu, słowa się nie doczekam. Opowiem więc ja, a ty słuchaj!”. I zaczął:

ཡོད་པ་འདུག རྒྱལ་པོ་དེ་ལ་སྲས་གཉིས་འཁྲུངས། ཆེ་བ་དེ་ཞར་བ་ཞིག་ཡིན་ཞིང་། སྲས་ཆུང་བ་དེ་སྤྱང་པོ་རང་ཞིག་བྱུང་བ་ཡིན་པར་འདུགཆུང་བ་དེས་རྒྱལ་ས་བཟུང་། ཆེ་བ་དེར་ཟུར་དུ་གཞིས་ཀ་ཞིག་སྤྲད། ཆེ་བ་དེ་སེམས་བཟང་པོ་ཞིག་ཡོད་པས། ནུབ་གཅིག་རྒྱལ་བུ་ཞར་བ་ལ་གྲི་

„W pewnej dolinie żył, jak powiadają, król. Urodziło mu się dwóch synów. Starszy był ślepy, a młodszy wyrósł, jak powiadają, na bardzo bystrego. Młodszy objął tron, a starszemu dano na uboczu posiadłość. Starszy miał dobre serce.

005
བཟང་པོ་ཞིག་ལག་ཏུ་ཐོབ་པའི་རྨི་ལྟས་བྱུང་ཞིང་། ནང་གཅིག་ཏུ་སོང་བ་དང་ཡུལ་དེ་ན་ཕྱུག་པོ་ཞིག་ཡོད་པ་དེས་ཆང་བུམ་པ་གང་དང་། གྲི་གཅིག་ཁུར་ནས་དེར་བྱུང་། རྒྱལ་པོ་ལ་ཕྱག་འཚལ་ཆང་ཞུས་ནས་གསོལ་བ། བདག་གི་ཕ་མེས་ཀྱིས་བཞག་པའི་ནོར་གྱི་ནང་ནས་གྲི་འདི་ལས་དྲག་པ་མི་འདུག་ལགས། རྒྱལ་པོ་རང་གི་ས་གཞིས་མི་ཐིག་པ་འདུག་པས་གྲི་འདི་དང་ས་གཞིས་བརྗེས་ན་ང་ལ་ཡང་ཕན་ཐོགས་པ་ཞིག་ཡོང་བ་འདུག་པ་བདག་ལ་ལུང་བསྟན་བྱུང་བ་ཡིན་ཟེར། རྒྱལ་པོས་ཁྱོད་ལ་ལུང་

Pewnej nocy królewiczowi przyśniło się, że dostał do ręki dobry nóż. Pewnego ranka przyszedł do niego tamtejszy bogacz z dzbanem piwa i nożem. Pokłonił się królowi, poczęstował go piwem i rzekł: «Wśród dóbr, które zostawili moi przodkowie, nie ma nic lepszego niż ten nóż. Twoja posiadłość, królu, nie ma pana na miarę. Przepowiedziano mi, że jeśli zamienię ten nóż na posiadłość, i mnie przyniesie to pożytek».

006
བསྟན་ཇི་ལྟར་བྱུང་གསུངས་པར། བདག་གཉིད་ལ་སོང་བའི་རབ་རིབ་ཅིག་ལ་ཁྱོད་ཀྱི་གྲི་འདི་ལུང་པའི་ཕུའི་རྒྱལ་པོ་ཆེན་པོ་ལ་ཚོངས་ཤིག་ཟེར་བ་བྱུང་ཞུས་པས། རྒྱལ་པོ་རང་གི་རྨི་ལྟས་དང་མཐུན་པར་འདུག་གོ་བསམས་ནས། རྒྱལ་པོས་གྲི་ཉོས་ཤིང་ཞིང་རྣམས་ལོ་དུས་བྱས་ནས་གྲི་ལ་གཞལ་ལོ། ཕྱུག་པོ་དེ་དགའ་ནས་ལུང་པའི་མདའ་ལ་ཕྱིན། རྒྱལ་པོ་ཡང་རལ་གྲི་དེ་བྱུང་བས་མནལ་ཁུགས། ཐུགས་ཤིན་ཏུ་བདེ་བ་བྱུང་ངོ་། ཡང་

Król spytał: «Jak ci to przepowiedziano?». Bogacz odpowiedział: «Kiedy zapadałem w sen, usłyszałem jak przez mgłę: „Sprzedaj ten nóż wielkiemu królowi w górze doliny”». Król pomyślał, że to zgadza się z jego własnym snem. Kupił nóż i zapłacił za niego polami na lata. Bogacz ucieszył się i poszedł w dół doliny. A król, odkąd dostał nóż, dobrze spał i był bardzo zadowolony.

007
ནུབ་ཅིག་ལ། ལ་འདི་འཕགས་པའི་ས་ན་རྒྱལ་བུས་དོན་ཆེན་པོ་འགྲུབ་ཅེས་པའི་རྨི་ལྟས་བྱུང་བས་རྒྱལ་པོས་གྲི་སྐེད་པར་གཟེར། ལ་ཁ་དེར་འཕགས་ནས་གཟིགས་པས། མི་མང་པོ་དམར་ཕུང་ཕུང་དུ་ཡོད་པ་མཐོང་། སྟོན་མོ་ཆེན་པོ་ཞིག་ཡོད་དམ་བསམས་ནས་རྒྱལ་བུས་ལ་ལས་

Innej nocy przyśniło mu się: „Gdy królewicz wejdzie na tę przełęcz, dokona wielkiej rzeczy”. Król przypasał nóż i wszedł na przełęcz. Spojrzał w dół i zobaczył mnóstwo ludzi, czerwono od nich. Pomyślał, że to pewnie jakaś wielka uczta.

བབས་ཏེ་དེར་བྱོན་པ་དང་། མི་ཚོགས་ཀྱི་ཁྲོད་ན་ཤོ་རྒྱག་མཁན་མང་པོ་ཡོད་པ་དེར་བལྟས། དེ་ཚོའི་ཁྲོད་ནས་མི་གསུམ་ཤོ་ཤོར་སོང་སྟེ། ལུང་པའི་མི་བྱིངས་རྣམས་ནས་ཁོང་ཚོར་ཟས་སྣ་ཚོགས་པ་སྟེར་བ་དང་། ཉེ་འབྲེལ་རྣམས་ཚོགས་ནས་ངུ་དི་རི་རི་བྱེད་འདུག་པ་ལ། རྒྱལ་པོས་དེ་ཚོའི་རྩར་ཕྱིན་ནས་མི་གསུམ་པོས་ཉེས་པ་ཅི་བྱས་པ་གསུངས་པར། མི་རྣམས་ན་རེ། མི་འདི་རྣམས་ཀྱིས་ཉེས་པ་གང་ཡང་བསགས་མེད་དོ།

Zszedł z przełęczy i poszedł tam. W tłumie było wielu takich, co grali w kości, i król się przyglądał. Trzech z nich przegrało. Ludzie z doliny dawali im różne potrawy, a krewni zebrali się i płakali głośno. Król podszedł do nich i spytał: «Jaką winę popełnili ci trzej?».

009
ངེད་ཀྱི་ལུང་པ་འདིའི་རྒྱལ་པོ་ལ་སྲས་མོ་ཞིག་འཁྲུངས། རྒྱལ་པོ་ཡབ་ཡུམ་གཉིས་གྲོངས་ནས་སྲས་མོའི་ཐུགས་ལ་གདོན་ཞུགས། བློན་པོ་ནང་འཁོར་རྣམས་ཟས་ཚར། ད་ལུང་པའི་མིའི་ནང་ནས་ཞག་རེ་ལ་མི་གསུམ་རེ་སྤྲོད་དགོས་ཀྱི་ཡོད་པ་ཡིན་ཟེར། རྒྱལ་པོའི་ཐུགས་དགོངས་ལ། འདི་ཚོ་

Ludzie odpowiedzieli: «Ci ludzie nie popełnili żadnej winy. Królowi naszej doliny urodziła się córka. Gdy król i królowa pomarli, w królewnę wstąpił demon, co opętuje. Zjadł już ministrów i cały dwór. Teraz dolina musi mu dawać co dzień po trzech ludzi».

010
ལ་ནི་སེམས་ཁྲལ་དཔག་ཏུ་མེད་པ་འདུག ང་ལ་ནི་སེམས་ཁྲལ་བྱེད་མཁན་མེད་དགོངས་ཏེ། ངས་ཁྱེད་ཚོའི་ཚབ་ལ་འགྲོ་གསུངས། དེར་མི་རྣམས་དགའ་ནས་མི་གསུམ་པོ་དང་བཅས་ཉེ་འཁོར་རྣམས་ཀྱིས་ཕྱག་བཙལ་ལོ། ཟས་ཞིམ་ལ་མངར་བ་རྣམས་རྒྱལ་བུ་ལ་དྲངས་སོ། རྒྱལ་བུས་

Król pomyślał: „Oni mają zmartwień bez miary, a o mnie nikt się nie będzie martwił” i rzekł: «Pójdę zamiast was». Ludzie ucieszyli się, a trzej skazańcy razem z krewnymi pokłonili mu się. Podano królewiczowi smaczne i słodkie potrawy.

011
ཕོ་བྲང་དེར་ཡར་བྱོན་པ་དང་། ཕོ་བྲང་དེའི་ཐེམ་སྐས་ནང་དུ་སླེབས་སྐབས་མི་སྐད་དང་ཁྱི་སྐད་གང་ཡང་མེད་ཅིང་། ཉིས་སྐས་ཆེན་པོ་གཅིག་འདུག་པ་དེ་ལ་འཛེཊ་ཕྱིན་པས། ཚོམས་ཆེན་དེའི་ནང་ན་རོ་མགོ་མེད་པ་གཡས་ན་བརྒྱ་བརྒྱད་ཙམ། རྐང་པ་མེད་པ་གཡོན་ན་བརྒྱ་བརྒྱད་ཙམ་འདུག་པ་ན། རྒྱལ་པོའི་ཐུགས་དགོངས་ལ་འདི་ཙམ་བསད་ནས་ཟ་མཁན་དེ་ག་ན་ཡོད་བསམས་ནས་ཁང་རྩེ་ལ་ཡར་འཛེགས་ཕྱིན་པས། སྒོ་

Królewicz poszedł do pałacu. Gdy wszedł na schody, nie było słychać ani człowieka, ani psa. Były tam wielkie podwójne schody i po nich wszedł na górę. W wielkiej sali leżało po prawej ze sto osiem trupów bez głów, a po lewej ze sto osiem bez nóg. Król pomyślał: „Gdzie jest ten, co tylu zabija i zjada?” i wspiął się na samą górę.

ཞིག་ཁྲིག་གེར་བརྒྱབ་འདུག་པ་དེ་ཕྱེ་ནས་འཛུལ་སྐབས་ཁང་མིག་ཀ་བ་བརྒྱད་པ་ཞིག་གི་ནང་གཡུ་ཁྲི་ལེགས་པ་ཞིག་གི་སྟེང་ན་བུ་མོ་ལྟ་ན་སྡུག་ཅིང་འོད་ཆགས་པ། ལོ་དྲུག་གསུམ་བཅོ་བརྒྱད་དུ་སླེབས་པ། གཉན་གྱི་ཐུལ་བ་གྱོན་པ་ཞིག་འདུག་པ་མཐོང་། གཞན་ཕྱོགས་ལ་བལྟས་པས་སྒོ་

Były tam drzwi szczelnie zamknięte. Otworzył je i wszedł. W komnacie o ośmiu filarach, na pięknym turkusowym tronie, ujrzał dziewczynę, śliczną i promienną, w wieku trzy razy sześć, czyli osiemnastu lat, okrytą płaszczem z runa dzikiej owcy.

013
ལྕགས་མ་བརྒྱབ་པའི་སྒོ་གཅིག་ཀྱང་མི་འདུག་སྟེ་དེ་རྣམས་ཟ་བའི་འདྲེ་དེ་ག་ན་ཡོད་བསམས་ནས་སྟེང་དུ་ཕྱིན་པས་སུ་ཡང་མེད་ཅིང་། དེར་གཡུ་ཁྲི་ཁའི་དཔོན་མོ་ལགས། དཔོན་མོ་ལགས་ཟེར་མགོ་ནས་བཏེགས་ཀྱང་ཨ་ལན་མི་སྟེར། སྣ་ནས་དབུགས་འབྱིན་མིན་བལྟས་པས་དབུགས་ཡོད་ལ་མེད་ཅིག་འདུག་གོ། དེར་འདྲེ་ནི་ཐུག་རྒྱུ་མི་འདུག ཁས་ནི་བླངས་ཚར་བསམས། ཐབ་ཁ་དེ་ན་ཕར་ཕྱིན་པས་ཤ་མར་གཏུབ་

Spojrzał w inne strony: nie było drzwi, które nie byłyby zaryglowane. Pomyślał: „Gdzie jest ten demon, co ich zjada?” i poszedł na górę, ale nikogo tam nie było. «Pani na turkusowym tronie, pani!» – wołał i unosił jej głowę, ale nie odpowiadała ani słowem. Sprawdził, czy oddycha nosem: oddech ledwo było czuć. Pomyślał: „Demona nie spotkam, a słowo już dałem”.

014
འཕྲོ་རྣམས་ལ་རྡུལ་ཆགས་འདུག་པས་ཤ་མར་རྣམས་བཏོན། འཇའ་ར་མགོ་བོ་ཙམ་ཞིག་བརྫིས། མར་ཁུ་མང་རབ་ཅིག་སྦྱར་ནས་མོའི་ཁྲི་མགོ་རུ་ཟ་བཞིན་བསྡད་དོ། དེར་ཉི་མ་ཕྱེད་ཡོལ་སོང་བ་དང་ཁྲི་ཁ་ནས་བུ་

Poszedł do paleniska. Leżały tam napoczęte mięso i masło, pokryte kurzem. Wyjął mięso i masło, zagniótł tsampę wielkości głowy, polał ją obficie roztopionym masłem i siedział u wezgłowia jej tronu, jedząc.

015
མོ་དེས་ཨ་ལོག་ཅིག་སྒྱུར་བྱུང་སྟེ། ཁོས་མིག་ཧུ་རེར་བལྟས་པས་གྲི་ཁོ་ཡང་འཕགས་ཙམ་ཞིག་བྱས། ཁོའི་བསམ་པ་ལ་བུ་མོ་འདི་ལས་སླ་བ་འདུག་སྟེ། ཟ་བའི་འདྲེ་དེ་ག་ན་ཡོད་བསམས་ནས་བསམ་བློ་གཏོང་གིན་བསྡད། ཉི་མ་ལ་ལ་བཞུད་པ་དང་ཡང་མོས་ཨ་སློག་ཅིག་སྒྱུར་བྱུང་།དེར་ཁོའི་གྲི་ཡང་འཕགས་ཙམ་ཞིག་བྱས། དེ་ནས་མོ་ག་ལེར་ལངས་བྱུང་བ་དང་། གདུང་མའི་སྲུབ་ནས་ཏིང་ཏིང་ཟེར་བའི་སྐད་གཉིས་བྱུང་འཕྲལ་མོའི་སྣ་ནས་སྦྲུལ་གཉིས་རྐྱང་ཙམ་བྱས་བྱུང་ངོ་། སྦྲུལ་མཐོང་བ་

Gdy słońce przeszło połowę nieba, dziewczyna na tronie raz się przewróciła na drugi bok. Spojrzał szeroko otwartymi oczami, a nóż sam wysunął się odrobinę z pochwy. Pomyślał: „Z tą dziewczyną pójdzie łatwo. Ale gdzie jest ten demon, co zjada ludzi?” i siedział, i rozmyślał. Gdy słońce zaszło za przełęcz, znów przewróciła się na drugi bok. I znów nóż sam wysunął się odrobinę. Potem z wolna się podniosła. Ze szpary w belce dał się słyszeć dwa razy dźwięk: ting, ting, i w tej samej chwili z jej nosa wysunęły się dwa węże.

དང་རྒྱལ་བུ་སྐྲག་སྟེ་ལངས་པས་འདྲེ་ན་རེ་རྒྱལ་བུ་སྡོད་ཟེར། གྲི་ཁ་འཕགས་འཕགས་བྱས་བྱུང་བ་དང་སྦྲུལ་གཉིས་ཕྱིར་དོན། རྒྱལ་ཏ་རྒྱལ་ལོ་ཞེས་གྲི་དེ་ཤུབས་ནས་དོན་ཏེ་སྦྲུལ་དེ་གཉིས་ཀྱི་སྐེ་བཅད། དེར་བདུད་ཕོ་བདུད་མོ་རྣམས་ཐུལ་བ་དང་། བུ་མོ་དེ་རྒྱལ་བུའི་རྩར་ཡོང་ནས་དྲུང་པ་དྲུང་པ་ཟེར། རྒྱལ་བུའི་མགོ་ནས་བཏེགས། རྒྱལ་བུ་ལངས་པ་དང་གྲི་ཡང་ཤུབས་ན་སླེབས་འདུག་གོ། བུ་མོས་རྒྱལ་བུར་སྨྲས་པ།

Na widok węży królewicz przestraszył się i wstał, a demon rzekł: «Siedź, królewiczu!». Ostrze noża samo wysuwało się coraz wyżej i dwa węże wypełzły na zewnątrz. «Zwycięstwo, zwycięstwo!» – i nóż sam wyskoczył z pochwy i uciął obu wężom łby. Wtedy demony i demonice zostały poskromione. Dziewczyna podeszła do królewicza, wołając: «Panie, panie!», i uniosła mu głowę. Królewicz wstał, a nóż był już z powrotem w pochwie.

017
སྦྲུལ་གྱི་སྐེ་ཁྱེད་རང་གི་གྲིས་བཅད་ནས་ཆད་དུམ་རྣམས་གྲིའི་ཡུ་བའི་མཚམས་ན་མར་སོང་ཟེར། རྒྱལ་བུས་གྲི་ལག་ཏུ་བླངས་ཏེ་ཕྱེད་ཙམ་བཏོན་ནས་སྦྲུལ་ཨེ་འདུག་བལྟས་པས། གྲི་དེས་རྒྱལ་བུར་སྨྲས་པ། ཕོ་བདུད་མོ་བདུད་རྣམས་ད་གིན་ནས་བཏུལ་ཟིན། སྦྲུལ་གྱི་དུམ་བུ་ཡང་ད་གི་ནས་ཟོས་ཟིན་ཟེར། བུ་མོས་རྒྱལ་བུར་སྨྲས་པ། ཁྱེད་ལ་ཡུལ་ཡོད་

Dziewczyna rzekła do królewicza: «Twój nóż uciął łby wężom, a ich kawałki zeszły w dół, tam gdzie rękojeść łączy się z ostrzem». Królewicz wziął nóż do ręki, wyciągnął do połowy i zajrzał, czy są tam węże. A nóż przemówił do królewicza: «Demony i demonice przed chwilą poskromiłem. Kawałki węży też już zjadłem».

018
དམ་མེད། ངའི་ལུང་པའི་མི་ནི་མིན་པར་འདུག་བྱས་པ་དང་། རྒྱལ་བུ་མིག་ཧུ་རེར་བསྡད་ནས་ལན་མ་བཏབ་པའི་མཚམས་སུ་གྲིས་སྨྲས་པ།ཡུལ་ཡོད་པས་སྐྱེ་ས་བྱུང་བ་ཡིན། ཁྱེད་རང་གཉིས་མཐུན་པར་གྱིས་ཤིག་བྱས་པས། བུ་མོས་སྨྲས་པ། གྲི་བཟང་པོ་འདི་ཕ་མེས་ཀྱི་དངོས་པོ་ཡིན་

Dziewczyna rzekła do królewicza: «Masz swój kraj czy nie? Nie wyglądasz na kogoś z mojej doliny». Królewicz siedział z szeroko otwartymi oczami i nie odpowiadał, a wtedy nóż przemówił: «Ma swój kraj, bo gdzieś się urodził. Żyjcie oboje w zgodzie».

019
ནམ། གང་ནས་བྱུང་ཞུས་པར། གྲི་བཟང་ངན་སུ་ལའང་ལབ་མི་དགོས།འགྲོ་ན་ལུས་ལ་འདོགས་པ་ཡིན། ཉལ་ན་སྔས་འགོར་འཇོག་པ་ཡིན།སྡོད་གནས་བསྲུང་བའི་སྲུང་མ་ཡིན། དཀའ་བ་བརྟེན་པའི་བརྟན་མ་ཡིན།

Dziewczyna spytała: «Czy ten dobry nóż to dziedzictwo po przodkach? Skąd go masz?». Odpowiedział: «Czy nóż jest dobry, czy zły, nikomu nie trzeba mówić». I dodał:

«Gdy idę, przypinam go do ciała,
gdy śpię, kładę go u wezgłowia,
strażnik, co strzeże mego domu,
podpora, gdy przyjdzie mi ciężko».
དེའི་སང་ཉིན་ལུང་པའི་མི་རྣམས་ཚོགས་ནས་ཤོ་རྒྱག་པའི་འགོ་ཚུགས་པ་དང་། རྒྱལ་བུ་བྱོན་ནས་ཤོ་མ་རྒྱག་པར་ནང་དུ་ཤོག་གསུངས། མི་རྣམས་ཀྱི་སེམས་ལ་མི་དེ་ནི་ངོ་མི་ཤེས། ཁ་སང་གོ་ཆོད་བྱུང་སྟེ། དེས་བློ་བྲིད་བྱས་ཨེ་ཡོང་བསམས་ཐེ་ཚོམ་ཡོད་པ་ལ། གཅིག་ན་རེ། མི་བློ་ཡངས་ཆེ་བ་ཞིག་ཁོའི་རྩར་ཕྱིན་པ་དྲག་ཟེར་ནས་བློ་ཡངས་ཆེ་བ་ཞིག་ལ་ཡོངས་ཀྱིས་ཞུ་བ་གསོལ་ནས་ཁྱོད་སྔོན་ལ་འགྲོ་རོགས་གྱིས་ཟེར། ཁོས་ག་

Nazajutrz ludzie z doliny zebrali się i zaczęli rzucać kości. Królewicz przyszedł i rzekł: «Nie rzucajcie kości, chodźcie do środka». Ludzie pomyśleli: „Tego człowieka nie znamy. Wtedy poszedł za tamtych, ale może teraz chce nas oszukać?” i mieli wątpliwości. Jeden rzekł: «Niech najpierw pójdzie do niego ktoś odważny». Wszyscy poprosili pewnego odważnego człowieka: «Idź pierwszy».

021
ལེར་སྔོན་ལ་ཕྱིན། ནང་དུ་འཛུལ་བ་དང་དེར་ཁོ་རང་ཚོའི་ཡུལ་གྱི་རྒྱལ་མོ་དེ་དང་ཁ་སང་གི་མི་དེ་མིན་པ་སུ་ཡང་མེད་པས། ཁོ་བྲེད་དེ་དངངས་ནས་མཆི་མ་སྣ་གོང་དུ་ལྷགས་ཏེ་རྒྱལ་མོ་ལ་ཕྱག་བཙལ་བས་རྒྱལ་མོ་ན་རེ། ང་ལ་མ་འཚལ་རྒྱལ་པོ་རིན་པོ་ཆེ་ལ་ཕུལ་ཅིག་བྱས་པས་རྒྱལ་པོར་ཕྱག་བཙལ་ལོ། ཁོ་ཕྱིར་དོན་ཏེ་མི་རྣམས་ལ་གོང་གི་ལོ་རྒྱུས་རྣམས་ཞིབ་པར་སྨྲས་པ་དང་། མངའ་འོག་གི་མི་རྣམས་དགའ་སྟེ་ཚུར་རྒྱུགས་ཡོང་བས། སྦྲུམ་ཆུང་རྣམས་རྡོག་ལམ་དུ་སོང་། དེར་རྒྱལ་བུ་དང་

Poszedł powoli przodem. Gdy wszedł do środka, nie było tam nikogo poza królową ich kraju i tamtym człowiekiemwczorajszym człowiekiem. Zdumiał się i przeraził, łzy pociekły mu po nosie i pokłonił się królowej. Królowa rzekła: «Nie mnie się kłaniaj, pokłoń się drogocennemu królowi». Pokłonił się więc królowi. Wyszedł i opowiedział ludziom wszystko szczegółowo. Poddani ucieszyli się i przybiegli, nawet ciężarne kobiety przyszły pieszotak że małe robaki zostały zdeptane po drodze.

022
རྒྱལ་མོའི་རྩར་སླེབས་པ་དང་བྱིངས་རྣམས་ཀྱིས་ཕྱག་བཙལ་ལོ། ལུང་པའི་མི་དྲག་པ་རྣམས་ཀྱིས་སྔར་གྱི་བློན་པོ་རྣམས་ཀྱི་ཚབ་བྱས། རྒྱལ་པོ་དང་རྒྱལ་མོ་གཉིས་ཀྱིས་ཡབ་ཡུམ་བྱས། རྒྱལ་བུ་དེས་རྒྱལ་སྲིད་བསྐྱངས།རྒྱལ་འབངས་ཀུན་སྔར་ལས་དར་ཞིང་རྒྱས་པ་བྱུང་བ་ཡིན་པར་གདའ།རྒྱལ་ ས་ལ་རྒྱབ་ཀྱི་ཕྱུག་པོ་ལ་ལོ་དུས་བྱས་པའི་ཞིང་རྣམས་གཙང་མར་བྱིན། རྒྱལ་སྲིད་གཉིས་ཀ་ཕྱོགས་གཅིག་ཏུ་བསྒྲིལ་ནས་ཁྱད་མེད་པར་བསྐྱངས་སོ་ཞེས་ཟེར་བས། རྒྱལ་པོས་སྨྲས་པ། རྒྱལ་བུ་ཞར་བ་

Gdy przyszli do królewicza i królowej, prości ludzie się pokłonili. Najdzielniejsi z doliny zajęli miejsca dawnych ministrów. Król i królowa zostali parą królewską, a królewicz rządził królestwem. Wszyscy poddani żyli w większym dostatku i pomyślności niż dawniej. Pola, które bogaczowi z tyłu za przełęczą dano na lata, oddano mu na własność.Pola w stolicy, które bogaczowi z tyłu za przełęczą oddano na lata, przekazano mu na czystą własność. Oba królestwa połączono w jedno i rządzono nimi bez różnicy. Tak to, jak powiadają, było” – zakończył Truposz.

ཅི་ཡང་མི་ཤེས་པ་དེ་ལ་བསོད་ནམས་སྟོབས་ཀྱིས་དེ་འདྲ་བྱུང་འདུག་ཟེར་བ་ཁ་ནས་ཤོར་བ་དང་། རོ་ལ་གཏམ་ཟེར་བྱ་ཁྲ་ཧུར་ཟེར། ལྡན་ལྕག་མེ་བུས་པ་འདྲ་བ་གསུམ་བརྒྱབ་ནས་རོ་དེ་རྡུལ་འཕྱུར་རེ་ལོག་ སོང་

Królewiczowi wyrwało się wtedy: „Ślepy królewicz, co nic nie umiał, a mocą zasług tyle zdobył!”. Truposz rzekł: „Do Truposza przemówił! Frr, jak jastrząb!” – po czym trzykroć smagnął go jak ogniem i zniknął z powrotem w tumanie kurzu.

024
ངོ་། བླ་མའི་ཞལ་ནས་རོ་ཁོས་ཅི་ཟེར་ཡང་ཁྱོད་རང་གཏམ་ལན་ཚིག་གཅིག་ཀྱང་མ་འཇལ་གསུང་གི་འདུག་པ་ཡིན་ཏེ། ང་སེམས་ཡེངས་པས་ལན། རོ་མེད་པར་ལོག་ཕྱིན་ཀྱང་བླ་མའི་བཀའ་བཀྱོན་ཡོང་བསམས་དུར་ཁྲོད་དེར་ཕྱིན་ནོ།

Królewicz pomyślał: „Lama przykazał mi, że cokolwiek Truposz powie, nie wolno mi odpowiedzieć ani słowem. Umysł mi się rozproszył i odpowiedziałem. Jeśli wrócę bez Truposza, lama mnie zgani”. I poszedł na owo cmentarzysko.