Złoty TruposzO tekście i metodzie

Rozdział drugi

001
ལེའུ་གཉིས་པ།བུ་མོ་དེ་ཉིད་འབུམ་སྐྱེ་བ་དྲན་པ།

Dziewczyna Deni Bum, która pamiętała swoje dawne wcielenia

དེ་ནས་རྒྱལ་བུ་ཤིང་སྡོང་དེའི་རྩར་ཕྱིན་ནས་བལྟས་པས་ཤིང་སྡོང་དེའི་རྩེ་ན་རོ་ཆེན་པོ་གཅིག་འདུག་པ་དེས། ང་མ་ལེན་ང་མ་ལེན་ཟེར། མཐའི་རོ་བྲན་རྣམས་ཀྱིས་ནི་ང་ལོང་ང་ལོང་ཟེར། དེར་རྒྱལ་བུས་རལ་གྲི་བཏོན་ནས་ཤིང་སྡོང་ལ་རྒྱག་པར་ཆས་ཏེ། བླ་མ་ཀླུ་སྒྲུབ་སྙིང་

Potem królewicz poszedł pod owo drzewo i spojrzał w górę. Na wierzchołku siedział wielki Truposz i wołał: „Nie bierz mnie, nie bierz mnie!”. A otaczające go zwłoki wołały: „Weź mnie, weź mnie!”. Wtedy królewicz dobył miecza, zamierzył się na drzewo i rzekł:

003
པོ་ཡིན། ང་རང་རྒྱལ་བུ་བདེ་སྤྱོད་བཟང་པོ་ཡིན། རལ་གྲི་ངར་མ་རྡོ་ཆོད་ཡིན། དྲ་བ་ལྕགས་ཀྱི་མིག་དགུ་ཡིན། ཏོག་མ་སེང་ལྡེང་སྨུག་པོ་ཡིན། ཞགས་པ་འཕྲུལ་གྱི་ཨ་ལོང་ཡིན། མར་ཟན་ཟོས་པས་འཛད་མེད་ཡིན། རོ་ཁོག་འབབ་བསམ་ཤིང་སྡོང་གཅོད་བྱས་པས། རོ་དེ་བབས་
Mym lamą jest Nagardżunagarbha,
ja zaś jestem królewicz Deczo Sangpo.
Mój miecz ma ostrze, co przecina kamień,
moja sieć jest z żelaza, o dziewięciu oczkach,
moja pałka jest z ciemnej akacji,
moje lasso ma czarodziejską pętlę,
a masła i tsampy, choć jem, nie ubywa.
བྱུང་སྟེ་ཏོག་མ་དེས་བརྡུངས། དྲ་བ་དེའི་ནང་དུ་བརྫངས། ཞགས་པ་དེས་བསྡམས་ནས་རྒྱབ་ཏུ་ཁུར་ཡོང་ངོ་། དེ་ནས་གོམ་པ་བདུན་ཙམ་སླེབས་པ་དང་། རོ་དེས། རྒྱལ་བུ་རྒྱལ་བུ། ཡང་ན་རྒྱལ་བུས་སྒྲུང་གཅིག་ཤོད། ཡང་ན་ངས་སྒྲུང་གཅིག་བཤད་ཟེར་བས། རྒྱལ་བུའི་བསམ་པ་ལ། བླ་མའི་ཞལ་ནས་རོ་ཁོ་རང་གིས་ཅི་ཟེར་ཡང་གཏམ་ལན་མ་ལབ་གསུང་གི་འདུག་པས། གཏམ་ལན་བྱེད་མི་ཉན་བསམས་ནས་ཁ་རོག་བསྡད་པས། རོ་ན་རེ། རྒྱལ་བུ་ལས་ཟད་ཁྱོད་འདྲའི་ཁ་ནས་གཏམ་ཡོང་བ་མི་འདུག ངས་སྒྲུང་གཅིག་བཤད་ཀྱི་ཉོན་ཨང་ཟེར་ནས། ལུང་པ་

Myśląc, że Truposz spadnie, zaczął rąbać drzewo. Truposz spadł, a królewicz zdzielił go pałką, wpakował do sieci, związał lassem i poniósł na plecach. Gdy uszedł jakieś siedem kroków, Truposz przemówił: „Królewiczu, królewiczu! Albo ty opowiedz jakąś opowieść, albo ja opowiem”. Królewicz pomyślał: „Lama przykazał mi, że cokolwiek Truposz powie, nie wolno mi odpowiedzieć ani słowem”. Postanowił więc nie odpowiadać i milczał. Truposz rzekł na to: „Z ust nędznika takiego jak ty, królewiczu, słowa się nie doczekam. Opowiem więc ja, a ty słuchaj!”. I zaczął:

005
གཅིག་ན་རྒྱལ་པོའི་བུ་ཞིག་ཡོད་ཅིང་། རྒྱལ་པོ་དེའི་འཁོར་ན་ཕྱུག་པ་ཆེན་པོ་ཞིག་དང་། སྤྲང་པོའི་བུ་ཞིག་ཡོད་པར་གདའ། རྒྱལ་པོའི་སྲས་དང་། ཕྱུག་པོའི་བུ། སྤྲང་ཆུང་དེ་གསུམ་པོས། ལུང་པའི་ཕུ་ན་བུ་མོ་དེ་ཉིད་འབུམ་ཟེར་བ་ཡིད་དུ་འོང་ཞིང་སྐྱེ་བ་སྔ་མ་དྲན་པ། སྐྱེས་པ་སུ་འདྲ་ཞིག་ལའང་གཏམ་མི་ལབ་པ་ཞིག་ཡོད། ལུང་པ་དེའི་རྒྱལ་པོ་དེས། ངས་

„W pewnej dolinie żył syn królewski. W otoczeniu króla był też, jak powiadają, syn wielkiego bogacza i syn żebraka. Było ich trzech: królewski syn, syn bogacza i mały żebrak. W górze doliny żyła dziewczyna zwana Deni Bum, urodziwa i pamiętająca swoje dawne wcielenia, która z żadnym mężczyzną, kimkolwiek by był, nie zamieniła słowa.

006
བུ་མོའི་གཏམ་ཁ་ཁུག་ན་ཕྱུག་པོའི་བུའི་ནོར་ཕྱེད་ཙམ་ང་ལ་བྱིན་དགོས་ལ། སྤྲང་པོའི་བུ་ཡང་ངའི་ཚེ་གཡོག་ཏུ་སྡོད་དགོས། ཕྱུག་པོའི་བུས་གཏམ་ཁ་ཁུག་ན། རྒྱལ་སྲིད་ཕྱེད་ཕྱུག་པོའི་བུར་སྤྲོད་རྒྱུ་དང་། སྤྲང་པོའི་བུ་ཁོའི་ཚེ་གཡོག་ཏུ་སྡོད་དགོས། སྤྲང་ཕྲུག་གིས་བུ་མོའི་གཏམ་ཁ་ཁུག་ན། རྒྱལ་པོས་རྒྱལ་སྲིད་ཕྱེད་སྤྲོད་རྒྱུ་དང་། ཕྱུག་པོའི་བུའི་རྒྱུ་ནོར་ཕྱེད་ཙམ་ཁོ་ལ་སྤྲོད་དགོས་ཞེས་ཁ་དན་བྱས། ཉིན་གཅིག་རྒྱལ་པོའི་བུས་བློན་

Król owej doliny umówił się z nimi tak: «Jeśli ja nakłonię dziewczynę do mowy, syn bogacza odda mi połowę swego majątku, a syn żebraka zostanie moim sługą do końca życia. Jeśli do mowy nakłoni ją syn bogacza, dostanie od króla połowę królestwa, a syn żebraka będzie jego sługą do końca życia. Jeśli zaś dziewczynę nakłoni do mowy mały żebrak, król da mu połowę królestwa, a syn bogacza połowę swoich dóbr».

007
པོ་དང་། གླང་པོ་ཆེ་ལ་རྒྱན་གྱིས་སྤྲས་ཏེ། ལུང་པའི་ཕུ་ལ་བྱོན་ནས། གླུ་གར་སོགས་རྩེད་འཇོ་གང་བྱས་ཀྱང་བུ་མོའི་གཏམ་ཁ་མ་ཁུག ཡང་ཕྱུག་

Pewnego dnia królewski syn przystroił klejnotami ministrów i słonia, udał się w górę doliny i próbował pieśni, tańców i wszelkich zabaw, ale dziewczyny do mowy nie nakłonił.

008
པོའི་བུས་གཟབ་འཆོར་སྤྲས། ལོངས་སྤྱོད་ཕུན་སུམ་ཚོགས་པ་ཁྱེར་ནས་བུ་མོས་གཏམ་ཁ་ཨེ་ལེན་བལྟས་པས་མ་ཁུག་པར་ལོག་སོང་། ད་སྤྲང་ཕྲུག་ཁྱོད་ཀྱིས་གཏམ་ཁ་ཨེ་ཁུག་བྱས་པར། དེའི་ཕྱི་ཉིན་སྤྲང་པོའི་བུས་

Potem syn bogacza wystroił się wspaniale, zabrał ze sobą bogactwa wszelkiego rodzaju i próbował, czy dziewczyna przemówi. Nic nie wskórał i wrócił. «Teraz ty, mały żebraku, spróbuj, czy ją nakłonisz do mowy» – rzekli.

009
གོས་རལ་པ་ཞིག་ཡོད་པ་དེ་གྱོན་ནས་ལུང་པའི་ཕུ་ལ་ཕྱིན། ལམ་བར་ལུང་པའི་ཕུ་ནས་རྒན་མོ་གཅིག་བྱུང་བ་དང་འཕྲད་པས། རྒན་མོས་སྤྲང་

Nazajutrz syn żebraka włożył swoje jedyne, podarte łachmany i poszedł w górę doliny. Po drodze spotkał pewną staruszkę, która schodziła z górnej części doliny.

པོ་གང་དུ་འགྲོ་བྱས་པར། ཨ་མ་རྒན་མོ་ལགས། ང་ལུང་པའི་ཕུར་ཡོད་པའི་བུ་མོ་དེ་ལ་གཏམ་ཁ་ལེན་དུ་འགྲོ་བྱས་པས། རྒན་མོ་ཁྲེལ་རྒོད་ཅིག་

Staruszka spytała: «Dokąd idziesz, żebraku?». «Matko staruszko, idę do dziewczyny, która mieszka w górze doliny, żeby skłonić ją do rozmowy» – odparł.

011
ཤོར་ནས་ན་རེ། ཁ་ཉིན་རྒྱལ་པོ་ཆེན་པོ་བྱོན་ནས་གླང་ཆེན་རྒྱན་གྱིས་སྤྲས། གླུ་གར་རྩེ་འཇོ་གང་བྱས་ཀྱང་བུ་མོའི་གཏམ་ཁ་མ་ཁུག ཁ་སང་ལུང་པའི་ཕྱུག་པོ་བྱོན་ནས་གཟབ་འཆོར་སྤྲས་ཤིང་ལོངས་སྤྱོད་ཕུན་སུམ་ཚོགས་པ་ཁྱེར་ཡོད་ཀྱང་བུ་མོའི་གཏམ་ཁ་མ་ཁུག་པར་ལོག་སོང་།སྤྲང་པོ་ཁྱོད་ཀྱིས་གཏམ་ཁ་ཨེ་ཁུག་བྱས་པར། སྤྲང་པོས་རྒན་མོ་ལ་སྨྲས་

Staruszka parsknęła drwiącym śmiechem i rzekła: «Przedwczoraj przybył wielki król, przystroił słonia klejnotami, próbował pieśni, tańców i zabaw, a słowa z dziewczyny nie wydobył. Wczoraj przybył bogacz z doliny, wystrojony, przyniósł jej bogactwa wszelkiego rodzaju, a słowa z niej nie wydobył i wrócił. A ty, żebraku, myślisz, że wydobędziesz?».

012
པ། བུ་མོ་དེ་རྒྱལ་པོས་ཀྱང་གཏམ་ཁ་མ་ཁུག ཕྱུག་པོས་ཟས་ནོར་ལོངས་སྤྱོད་ཕུན་སུམ་ཚོགས་པ་ཁུར་ཀྱང་གཏམ་ཁ་མ་ཁུག་ན། བུ་མོ་དེ་ལྐུགས་མ་ཡིན་ནམ་བྱས་པར། རྒན་མོས་སྨྲས་པ། བུ་མོ་དེ་ལྐུགས་མ་ག་

Żebrak rzekł do staruszki: «Skoro ani król nie skłonił jej do mowy, ani bogacz, choć przyniósł jej jadło, majątek i bogactwa wszelkiego rodzaju, to może ta dziewczyna jest niema?».

013
ལ་ཡིན། སྨྲ་མཁས་ཤིང་། སྐྱེ་མཆེད་གཙང་བ། སྐྱེ་བ་མང་པོ་དྲན་པའི་ཡོན་ཏན་ཡོད་ཅེས་སྨྲས་པས། སྤྲང་པོ་ན་རེ། ལུང་པ་འདི་ན་རྒྱལ་པོ་

Staruszka odparła: «Gdzież tam niema! Mówić umie pięknie, zmysły ma czyste i ma ten dar, że pamięta wiele swoich wcieleń».

014
ལས་དབང་ཆེ་བ་མེད། དེ་ལ་ཡང་གཏམ་མི་སྨྲ་ན་ལྐུགས་པ་ལས་ཀྱང་ཡོད་བྱས་པར། རྒན་མོ་ཞེ་སྡང་ལངས་ནས། སྤྲང་པོ་ཁྱོད་རང་ལེགས་

Żebrak na to: «W tej dolinie nikt nie ma większej władzy niż król. Jeśli nawet do niego się nie odzywa, to gorzej z nią niż z niemową».

015
པར་ཉོན་དང་། བུ་མོ་དེར་སྐྱེ་བ་དཔག་ཏུ་མེད་པ་དྲན་པའི་ཡོན་ཏན་འདི་འདྲ་གདའ། སྐྱེ་བ་སྔོན་མ་བུ་མོ་སྟག་གི་ལུས་སུ་བླངས་པའི་དུས་ཁྱོ་བོ་དེ་རྔོན་པས་བསད། མོ་ལ་སྟག་ཕྲུག་བཞི་ལྔ་སྐྱེས་ཏེ་ཕ་མེད་པར་མོ་རང་ལྟོ་འཚོལ་དུ་ཕྱིན་པའི་དུས་སུ་ཡང་རྔོན་པས་སྟག་ཕྲུག་རྣམས་བསད། མོས་ཕྲུ་གུ་རྣམས་སེམས་ཀྱིས་མ་བཟོད་པར་རྒྱུགས་པས་མོ་རང་ཡང་བསད། འཁོར་བ་ལ་སྐྱོ་བ་ཞིག་དེར་སྐྱེས་པ་ཡིན་པར་འདུག ཡང་

Staruszka rozgniewała się: «Posłuchaj no dobrze, żebraku! Ta dziewczyna ma, jak powiadają, taki oto dar, że pamięta niezliczone wcielenia. W jednym z dawnych wcieleń przyszła na świat jako tygrysica. Jej samca zabił myśliwy. Urodziła cztery czy pięć tygrysiąt, a że nie miały ojca, sama poszła szukać pożywienia. Wtedy myśliwy zabił tygrysięta. Nie mogąc znieść tego, co spotkało jej dzieci, rzuciła się biegiem i ją także zabito. Wtedy to, jak się zdaje, zrodził się w niej wstręt do kołowrotu narodzin.

སྐྱེ་བ་རྟིང་མ་ཞིག་ལ་བྱ་སྲེག་པའི་ལུས་བླངས། སྤེན་མའི་གསེབ་ཏུ་ཚང་བྱས་ཏེ་ཕྲུ་གུ་རྣམས་གཤོག་པ་མ་རྒྱས་ཙམ་ལ་དྦྱུགས་རྫི་ལུག་རྫི་མང་པོས་མེ་བརྒྱབ་ཏེ་བསྲེགས། མོ་རང་ཕྲུ་གུ་ལ་འཁོར་བས་མོ་རང་ཡང་མེས་ཚིག ཁྱོ་བོ་དེ་ཡོང་ནས་གཤོག་པ་ཆུ་ལ་བཅུག་ནས་མེ་གསོད་པའི་ལུགས་བྱས། ཐབ་ཐབ་བྱས་པས་བཟའ་ཚོ་ཐམས་ཅད་མེས་ཚིགཁྱིམ་པ་ལ་སྐྱོ་བ་གཅིག་དེར་སྐྱེས་པ་ཡིན་པར་འདུག ཡང་སྐྱེ་བ་རྟིང་

W następnym wcieleniu była kuropatwą. Wśród krzewów penma uwiła gniazdo, a zanim pisklętom urosły skrzydła, liczni pasterze bydła i owiec wzniecili ogień i gniazdo spłonęło. Ponieważ krążyła wokół piskląt, sama też spłonęła. Przyleciał jej samiec, zamoczył skrzydła w wodzie i próbował gasić ogień. Trzepotał się i trzepotał, ale cała rodzina spłonęła. Wtedy to, jak się zdaje, zrodził się w niej wstręt do życia rodzinnego.

017
མ་ཞིག་ལ་བྱ་ཅོ་གའི་ལུས་བླངས། ཕྱུག་པོ་ཆེན་པོ་ཞིག་གི་ཞིང་གི་དཀྱིལ་དུ་ཚང་སྐྱིད་པར་བཅས། སྒོ་ང་སྤུན་གསུམ་བྱུང་བ་ཕྲུ་གུ་རྣམས་བརྡོལ་ཏེ།སྔོ་ཆུ་བཏང་བའི་དུས་སུ་ཆུ་རྣམས་ཡར་ལུད་ཅིང་། ཕྲུ་གུ་རྣམས་གབ་པས་རོལ་ཀ་བསྒྱུར་བ་དང་ཐུག་ཏེ་མ་བུ་རྣམས་འདམ་རོག་ཏུ་ཤོར། སྐྱེ་བ་དཔག་ཏུ་མེད་པ་ནས་སྐྱེས་པ་ལ་གཏམ་མི་ལབ་པའི་རྒྱུ་མཚན་དེ་ཡིན་པར་འདུག་བྱས་སོ། དེ་ནས་ཁོ་ལུང་པའི་ཕུ་ལ་ཕྱིན། སྐབས་དེར་བུ་མོ་

W kolejnym wcieleniu była skowronkiem. Pośrodku pola wielkiego bogacza uwiła przytulne gniazdo, zniosła trzy jaja i wykluły się pisklęta. Gdy puszczono wodę na zielone zasiewy, woda się podniosła. Pisklęta się schowały, ale kiedy przestawiono rów, woda do nich dotarła i matka z dziećmi przepadła w błocie. Oto, jak się zdaje, przyczyna, dla której od niezliczonych wcieleń nie odzywa się do mężczyzn» – rzekła.

018
དེ་སྣམ་བུ་འཐག་གི་ཡོད་པས་ཁོས་ཐགས་ཁྲིའི་རྩར་ཕྱིན་ཏེ། ཨ་ཡེ།ངའི་བཟའ་མོ་དེ་འདྲ་བ་ལ་བྱས་ངུས་པས་བུ་མོ་ནི་ཁོ་ལ་མིག་ཡང་མི་བལྟ་བར་ཐགས་ཁྲི་གཞན་དུ་སྤོས། ཁོས་ཡང་བུ་མོའི་རྩར་ཕྱིན་ནས།ཨ་ཡེ། ངའི་བཟའ་མོ་དེ་འདྲ་བ་ལ་བྱས་ངུས་བསྡད་པར། བུ་མོ་དེས་གཏམ་ཁ་མི་ལེན་པར་མོ་རང་གི་ནང་དུ་སོང་། ཡང་རྗེས་ལ་ཕྱིན་པས་སྒོ་དེ་རྟ་སོ་ལས་འགྲིགས་པ་བསྡམས་ནས་སོང་བས། ཁོས་ཐེམ་པ་སྔས་

Potem chłopiec poszedł w górę doliny. Dziewczyna akurat tkała sukno. Podszedł więc do jej krosna i zawołał z płaczem: «Ach! Moja żono, cóż cię spotkało!». Dziewczyna nawet na niego nie spojrzała i przeniosła się do innego krosna. Podszedł znów do niej i siedział, płacząc: «Ach! Moja żono, cóż cię spotkało!». Dziewczyna nie odezwała się ani słowem i weszła do domu. Gdy poszedł za nią, zamknęła za sobą drzwi i odeszła.zamknęła za sobą drzwi, ściśle dopasowane niczym końskie zęby, i odeszła.

སུ་བྱས་ནས་ངུ་བཞིན། ངའི་བཟའ་མོ་དེ་འདྲ་བ་ལ་ཨང་། དང་པོ་སྐྱེ་བ་སྔ་མ་སྟག་གི་ལུས་བླངས། ང་ས་མདས་བསད། ཁྱེད་རང་ཕྲུ་གུ་བློས་མ་ཐོང་བར་རྔོན་པས་བསད། ཁྱོད་ནི་དེའི་དུས་ཀྱི་སྟག་མོ་དེ་འདྲ་བ་ལ།དེ་ནས་ང་བྱ་སྲེག་པའི་ལུས་བླངས་པའི་དུས་ཀྱི་ཆུང་མ་དེ་འདྲ་བ་ལ།སྲེག་ཕྲུག་རྣམས་གཤོག་པ་མ་རྒྱས་ཙམ་ལ་རྫི་བོས་མེ་བརྒྱབ། ཁྱོད་ཀྱིས་ཕྲུ་གུ་རྣམས་སྐྱོབ་པར་འགྲོ་སྐབས་ཡོད་ཚད་མེ་ལ་ཤོར་བ་དེ་འདྲ་བ་ལ།དེའི་རྟིང་མ་བྱ་ཅོ་གའི་ལུས་བླངས་པའི་དུས་སུ། ང་ཟས་འཚོལ་དུ་འགྲོ་བའི་རིང་ལ་སྔོ་ཆུ་བཏང་། རོལ་ཀ་བསྒྱུར་བའི་རོག་ཏུ་ཁྱེད་མ་བུ་རྣམས་འདམ་ལ་ཤོར་བ་དེ་འདྲ་བ་ལ། ང་འཁོར་བས་ང་ཡང་བསད། སྐྱེ་བ་དེ་དག་གི་ཆུང་མ་དེ་འདྲ་བ་ལ་བྱས་ངུས་པས། མོ་སྔར་གྱི་སྐྱེ་བ་དྲན་ཏེ།

Wtedy on położył głowę na progu jak na poduszce i płacząc, mówił: «Moja żono, cóż cię spotkało! Najpierw, w dawnym wcieleniu, byłaś tygrysicą. Mnie zabiła strzała z samostrzału. A ty, nie mogąc porzucić dzieci, zginęłaś z ręki myśliwego. Ty byłaś tą tygrysicą z owego czasu – cóż cię spotkało! Potem, gdy byłem kuropatwą, byłaś moją żoną, i to cię spotkało: zanim pisklętom urosły skrzydła, pasterze wzniecili ogień. Poszłaś ratować dzieci i wszystko, co było, strawił ogień. Potem, gdy byłem skowronkiem, poszedłem szukać pożywienia i w tym czasie puszczono wodę na zasiewy. Gdy przestawiono rów, ty i dzieci przepadliście w błocie, i to cię spotkało. Krążyłem wokół was i mnie też zabito. Moja żono z tych wszystkich wcieleń, cóż cię spotkało!» – tak płakał.

020
མཆི་མ་ནར་གྱིས་ཕྱུངས། དེར་མོས་སྒོ་ཕྱེ་ནས་ཁོའི་རྩར་ཕྱིན། ཁོས་གོང་གསལ་རྣམས་བསྐྱར་བཤད་བྱས་པས། མོ་ན་རེ། སྐྱེ་བ་ནས་སྐྱེ་བ་དྲན་ནས་སྐྱོ་བ་སྐྱེས་པ་གཅིག་ཡིན་ཏེ། ཁྱོད་སྐྱེ་བ་ནས་སྐྱེ་བའི་ཆུང་མ་ངའི་གྲོགས་སུ་འདུག་པས་ནང་དུ་ཤོག ལན་ཆགས་མ་འཁོར་བ་ཡིན་ཟེར་ནས་ནང་དུ་བོས་སོ། ཁོའི་གོས་ལྷམ་ངན་པ་རྣམས་

Wtedy dziewczyna przypomniała sobie swoje dawne wcielenia i łzy popłynęły jej strumieniem. Otworzyła drzwi i podeszła do niego. On powtórzył wszystko, co powiedziano wyżej. Rzekła: «Jestem tą, w której pamięć wcielenia po wcieleniu zrodziła wstręt do świata. Skoro ty, mój mąż z wcielenia na wcielenie, jesteś przy mnie, wejdź do środka. To dług z dawnych żywotów, który jeszcze nie został spłacony». Tak rzekła i zawołała go do środka.

021
རྒྱང་ལ་བསྐྱུར། མོས་གོས་ལྷམ་ལེགས་པོ་དང་རྒྱན་ཆ་ལུགས་རྣམས་སྤྲོས་སུ་བཅུག ཁྲུས་བྱས་སྤོས་ཀྱིས་གདུགས། དེ་ནུབ་དེར་བསྡད། སང་བཟའ་མི་གཉིས་རྒྱལ་པོའི་ཕོ་བྲང་དུ་ཕྱིན་ནོ། རྒྱལ་པོས་སྤྲང་ཕྲུག་ལ་རྒྱལ་སྲིད་ཀྱི་ཕྱེད་གནང་། ཕྱུག་པོའི་བུས་ནོར་རྣམས་རྒྱལ་ལ་སྤྲད། དེ་ནས་ལོ་ཤས་སོང་བ་དང་བུ་མོ་དེ་ལུང་པ་དེའི་རྒྱལ་པོར་བཀོད། རྒྱལ་སྲིད་དར་ཞིང་རྒྱས་པ་བྱུང་བ་ཡིན་པར་གདའ་ཟེར་བས། རྒྱལ་བུས་མི་ཁོ་

Jego nędzne odzienie i buty wyrzuciła daleko, kazała mu włożyć piękne szaty, buty i ozdoby, wykąpała go i okadziła wonnościami. Tej nocy został u niej. Nazajutrz oboje, mąż i żona, udali się do królewskiego pałacu. Król dał małemu żebrakowi połowę królestwa, a syn bogacza oddał zwycięzcy swoje dobra. Po kilku latach dziewczynę ustanowiono władczynią owej doliny, a królestwo kwitło i rosło. Tak to, jak powiadają, było” – zakończył Truposz.

022
བསོད་ནམས་རང་ཆེ་ཟེར་བ་ཁ་ནས་ཤོར་བས། རོ་ན་རེ། རོ་ལ་གཏམ་ཟེར་བྱ་ཁྲ་ཧུར་ཟེར་ལྡན་ལྕག་མེ་ལྟར་ཚ་བ་གསུམ་བརྒྱབ་ནས་ཤོར་རོ།

Królewiczowi wyrwało się wtedy: „Ależ ten człowiek miał szczęście!”. Truposz rzekł: „Do Truposza przemówił! Frr, jak jastrząb!” – po czym trzykroć smagnął go jak ogniem i uleciał.